Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

niedziela, 16 sierpnia 2009

Powrót Imperatora rysunku

Tytuł: "Star Wars: Mroczne Imperium 2"/"Dark Empire II"
Scenariusz: Tom Weitch
Rysunek: Cam Kennedy
Wydanie: TM-Semic 1997

Recenzja Dark Empire

Wydawnictwo TM-Semic w 1997 uszczęśliwiło fanów Star Wars wydając komiks Dark Empire, nie spoczęli jednak na laurach i wydali za jednym zamachem Dark Empire II. Kontynuacja również składa się z sześciu części i tak samo została wydana w Polsce w trzech zeszytach.
Ta sama redakcja, te same błędy co poprzednio. Kilka literówek i tłumaczenie, które znów jest bezlitośnie słabe. Tekst traci sens przy dłuższych wypowiedziach i zastanawiam się czy ktokolwiek czytał przekład zanim całość poszła do druku. Zdanie: "Siadajcie przyjaciele, Generał Calrissian opowiada podniecające rzeczy" pozostawię bez komentarza...
Z technicznego punktu widzenia można się jeszcze czepiać marnej jakości papieru, który po dziesięciu latach nie trzyma kolorów i rysunek traci ostrość w ciemniejszych kadrach.

Scenariusz:
Z reguły kontynuacja jest mniej atrakcyjna fabularnie. W wypadku Dark Empire II mamy do czynienia z jednym z wyjątków od reguły. Opowieść snuta przez Toma Weitcha jest złożona i wciąga w wir wydarzeń od samego początku. Na podstawie historii zawartej w komiksie można spokojnie napisać przyzwoite opowiadanie. Akcja ponownie skacze kilka lat do przodu w stosunku do części pierwszej i rzuca nas od razu w sam środek akcji nie marnując czasu na wstęp.
Po zwycięstwie Rebelii, sytuacja pozornie wraca do normy, a pokój zakłócają tylko pojedyncze ekscesy z udziałem niedobitków Imperium. Okazuje się jednak, że Imperator pozostawił po sobie oddział siedmiu wojowników Ręki Cienia pod dowództwem niejakiego Sedrissa. Pierwszym ich zadaniem jest odzyskanie potężnych fabryk broni na planecie Balmorry, które do tej pory dozbrajały Imperium. Ostatnie osłabienie jego pozycji spowodowało, że system zaczął współpracę z Rebelią i teraz stawia opór imperialnym. Po zaciekłej walce strony dochodzą do porozumienia i w zamian za pokój, gubernator Balmorry, oddaje transport najnowocześniejszych maszyn wojennych. Potajemnie zdradza jednak rebeliantom położenie konwoju gdyż wie, że Sedriss zniszczy planetę zaraz po otrzymaniu uzbrojenia. Generał Calrissina postanawia przejąć ładunek i niczym w koniu trojańskim dostać się do głównej bazy Imperium na planecie Byss, używając zdobycznej broni do ostatecznego ataku.
Równolegle do tych wydarzeń Luke odnajduje jednego z członków Ręki Cienia i przeciąga go na swoją stronę zyskując pierwszego sojusznika w odbudowie nadwątlonej siły Jedi. Skywalker posiada starożytny artefakt holocron, który zawiera całą wiedzę zbieraną tysiące lat przez Zakon. Z jego pomocą postanawia wyruszyć na planetę Ossus będącą miejscem pradawnej Akademii Jedi. Leia i Han Solo także wyruszają na poszukiwania rycerzy Jedi, którzy przeżyli pogrom Vadera. Ponownie muszą zawitać na przemytniczy księżyc Nar Shaddaa gdzie już czeka na nich pułapka zastawiona przez Imperium i Boba Fetta.
W każdej ramce komiksu coś się dzieję a mnogość wątków powoduje, że fabuła jest równie mocnym punktem Dark Empire II co strona graficzna.

Rysunek:
Styl Cama Kennedy'ego pozostaje bez zmian. Klimatyczne i mono kolorowe plansze cieszą oko i wprowadzają mroczną atmosferę wojny między Rebelią a Imperium. Ponownie zaskakuje szczegółowością i mnogością nowych maszyn i pojazdów. Ostra kreska i toporne rysy postaci nie pozostawiają wątpliwości co do autora. Moim zdaniem mistrzostwo i perfekcja godne samego Yody;) Po szczegóły odsyłam do recenzji części pierwszej.

Dark Empire II z powodzeniem kontynuuje opowieść o galaktycznym konflikcie, a miejscami nawet przewyższa poprzednika (brawa za scenariusz). Oba komiksy tworzą razem nietuzinkową historię i zasługują na odpowiednie miejsce w panteonie świata Star Wars.

Moc znów daje czadu!

Brak komentarzy: