Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

piątek, 13 marca 2009

Postmodernistyczny Prometeusz


Po dłuższej przerwie wróciłem do oglądania, jednego z moich ulubionych seriali telewizyjnych, Z Archiwum X. Powrót, szczęśliwym trafem, nastąpił na 5 epizod piątego sezonu, oryginalnie wyemitowanego w listopadzie 1997 roku. Odpowiedzialnym za scenariusz i reżyserię jest, twórca całego zamieszania z agentami FBI, Chris Carter.

Osoby, które nie oglądały za dużo przygód Mulder i Scully mogą się zdziwić, ale nie wszystkie odcinki opowiadają o ich zmaganiach z konspiracyjnym rządem, ufoludkami i innymi niewobrażalnymi potworami. Są wśród nich perełki, nie związane z całą mitologią Archiwum X, takie jak "Small Potatoes" z sezonu czwartego, lub właśnie obejrzany przeze mnie "The Post-Modern Prometheus".


Dlaczego jest on tak wyjątkowy? Zaczyna się całkiem zwyczajnie - agenci jadą do kobiety, która twierdzi, że znów została porwana przez kosmitów. Na miejscu, w małej miejscowości gdzie wszyscy żyją telewizją i plotkami prasowymi, zamiast obcych pojawia pewien 'stwór', który uwielbia masło orzechowe. Więcej nie zdradzę ponieważ koniecznie trzeba to obejrzeć. Carter stworzył wspaniały odcinek wzorując się na klasyce kinematografii - "Dr. Frankensteinie". Spotkanie z podejrzanym naukowcem odbywa się na tle nocne burzy. Efekt wzmacniają niesamowite ujęcia, zmienne oświetlenie oraz to, że cały odcinek został nakręcony w czerni i bieli. Do tego dodane zostały wyraźne odwołania do filmu "Maska" i występuącej w nim Cher. Jest jeszcze więcej mrugania okiem do widza, ale to musicie sami wyłapać.

Innym ciekawym elementem jest to, że cała historia zostałą zamknięta w ramy komiksu. Na początku mamy okładkę "The Great Mutato", a za nią kryje się czarno biała stronica rozpoczynająca całość. Na koniec znów widzimy rysunkowy kadr i kolorową tylną okładkę. Sam komiks obecny jest również w epizodzie, gdzie dowiadujemy się o jego autorze sporo ciekawych rzeczy.


Mam nadzieję że, co jakiś czas autorzy, Z Archiwum X będą nas częstować takimi małymi-arcydziełami. Po takim odcinku znów można wrócić do intryg, ufolufków i innych rzeczy, które przyniosły serialowi status kultowego.

PS. Pozwole sobie tutaj zalinkować do świetnego omówienia tego odcinka na stronach Klubu Miłośników Filmu. Uwaga na spoliery, większe niż u mnie.

PS2. 今日は十三日の金曜日だから「あぶない!」。実は僕が嬉しい。昨日、日本語能力試験三級を合格した事が知らせられた。

Brak komentarzy: