Po 8 miesiącach Manzoku wreszcie wydało kontynuacje serii Briana K. Vauhgana. Należy się cieszyć że jakość wydania i, przede wszystkim, cena wciąż są na zadowalającym poziomie. Na końcu albumu znalazł się miły dodatek w postaci wstępnych szkicy postaci.Yoryk, Agentka 355 i doktor Mann wyruszają w podróż do Kalifornii, do laboratorium, które ma pomóc w badaniach nad odrodzeniu mężczyzn. W drodzę trafiają do pewnego miasteczka, które nadspodzeiwanie dobrze radzi sobie bez pomocy chłopów. W przeciwieństwie do większości miast, posiadają elektryczność i świerze jedzenie. Niestety za bohaterami wciąż podąża między innymi grupa Amazonek, do której należy siostra Yoryka Hero. Ich jedynym celem jest zabicie ostatniego z ciemiężycieli kobiet. Dochodzi nawet do konfrontacji między nimi. Dowiadujemy się też, że kolejna grupa również szykuje się na konforntację z chłopakiem. Ogólnie, tempo trochę siadło, ale ostatni kadr zapowiada jeszcze ciekawsze rzeczy w kolejnym albumie.

Drugi tom już nie wywarł na mnie tak silnego wrażenia jak poprzedni. Chociaż wciąż jest interesująco, to strasznie irytuje mnie zachowanie dr Mann, która jest typową głupią kobitką (chociaż zna się na genetyce i klonowaniu jak nik inny). W końcu, w Yoryku i kobietach odzywają się instynkty i nikt już nie udaje świętoszków. Scenarzysta wciąż wplata w dialogi nawiązania do muzyków i klasyki filmowej dzięki czemu mamy dodatkową frajdę w czytaniu. Rysunki Pia Guerra'ery nic się nie zmieniły i nadal cieszą oko swoją prostotą. W tym tomie duże wrażenie zrobiły na mnie okładki autorstwa J. G. Jonesa, które jakoś mi umknęły przy lekturze poprzedniej części.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz