Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

wtorek, 24 listopada 2009

Esencja z Pająka

Tytuł: "ESSENTIAL : The Amazing Spiderman #1"
Scenariusz: Stan Lee
Rysunek: Steve Ditko

Moja znajomość postaci Człowieka-Pająka opierała się do tej pory na kilku zeszytach z TM-Semic oraz serialu animowanym. Dopiero znacznie później pojawiła się trylogia filmowa z Tobey Maquirem w roli głównej. Kiedy więc podsumowałem swoją wiedzę o tym bohaterze udało mi się ustalić ledwie kilka faktów. Student o imieniu Peter Parker zwiedzał wystawę naukową, akurat gdy jedno z urządzeń napromieniowało pająka znajdującego się w pobliżu. Owad ugryzł następnie nieszczęśnika i zapoczątkował przemianę w organizmie chłopaka. Parker odkrył, że posiadł zdolności pająka do chodzenia po ścianach, nadludzką siłę i sprawność oraz pajęczy zmysł, ostrzegający go przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. To wiedzą wszyscy, nieobcy powinien być również wątek śmierci wujka Bena, która powoduje, że Spiderman wkroczył na ścieżkę walki ze złem i postanowił wykorzystać swoje talenty w zwalczaniu przestępczości. Trzecim motywem, mającym wpływ na poczynania Petera, jest jego miłość do Mary Jane. Na tym kończyły się znane mi informacje dotyczące tego bohatera. Dla uzupełnienia mogę jeszcze wymienić kilku największych łotrów jak Doktor Octopus i Green Goblin oraz Venom.


Chcąc być szanującym się fanem komiksu postanowiłem sięgnąć po zbiorcze wydanie zeszytów z serii "Essential". Największą różnicą między starymi numerami z lat sześćdziesiątych a integralem jest czarno-biały druk. Spowodowane jest to redukcją kosztów, gdyż tak opasłe tomisko w pełnym kolorze, zabijałoby ceną nawet największych fanów. I od razu chcę zaznaczyć, że zmiana ta w ogóle nie przeszkadza w czytaniu. W USA tytuł wydano na gazetowym papierze i w miękkiej oprawie, czego na szczęście nie powtórzył polski wydawca. Nie jest to pozycja wagi piórkowej, ponad pięćset stron dobrej jakości papieru i gruba oprawa przywodzą na myśl raczej biblię niż komiks. Taka wersja jest bardziej godna antologii o jednym z najpopularniejszych superbohaterów.

Scenariusz:
Stan Lee i Steve Ditko stworzyli jedną z bardziej rozpoznawalnych historii superbohatera obok Supermana i Batman. Pierwszy odcinek przygód Pająka został umieszczony w "Amazing Fantasy #15" i był swego rodzaju testem czy postać zyska sympatię fanów. Tym właśnie zeszytem zaczyna się "Essential". Ze względu na "reklamową" formę numeru, powstanie Spidermana musiało zostać skondensowane i objąć zarówno mutację jak i drogę do powstania postaci. Peter przypadkowo odkrywa nowe zdolności zdobyte na skutek ugryzienia przez napromieniowanego pająka. Z początku postanawia wykorzystać moc w nielegalnych zapasach. Po jednej z walk zostaje oszukany przez organizatora i nie dostaje umówionej zapłaty. Kiedy więc ów człowiek zostaje napadnięty, Peter nie zatrzymuje złodzieja i pozwala mu uciec. Bezczynność szybko jednak zwraca się przeciwko chłopakowi. Ten sam zbir napada na wujka Bena i zabija go. Zrozpaczony Parker przywdziewa swój kostium i udaje się na poszukiwanie sprawiedliwości. Bez trudu odnajduje przestępce i wyręcza policje w jego schwytaniu. Od tej pory postanawia pomagać słabym i bezbronnym w walce z przestępczością chcąc, choć w części, odkupić swą winę za śmierć wujka. Postać Petera Parkera musiał się spodobać, skoro uzyskał zielone światło na własną serię i jest ona wydawana do dziś.

Zeszyty tworzą zamkniętą całość i skupiają się na konkretnym łotrze, którego Spiderman musi powstrzymać. Zaskoczył mnie klimat jaki panuje w opowieści i narracji Stana Lee. Całość jest utrzymana w stylu, który mogę określić tylko jednym słowem - show. Każda historia zaczyna się krótkim wstępem zachęcającym do lektury poprzez zapewnienie o "wspaniałych przygodach i groźniejszych przeciwnikach!". Niczym komentator przed meczem, Stan Lee zapowiada pasjonujące starcia i poznanie kolejnych tajemnic związanych z Człowiekiem-Pająkiem. Dzięki temu całość czyta się tak, jakby oglądało się serial w telewizji. Nie jest to może niczym odkrywczym ale ciągle pamiętam klimat z późniejszych odcinków, gdzie wszystko brano na poważnie, setki stron mijały na trawieniu wewnętrznych rozterek Petera a całość zamykała się w kanwie (nie)superbohatera z ludzką twarzą. Tutaj, wszystko nastawione jest na rozrywkę i dynamiczną akcją. Nie zabraknie także wątku miłosnego, nie będzie to jeszcze uczucie do Mary Jane lecz do koleżanki z pracy. Z czasem zostaje też rozwinięta postać redaktora naczelnego gazety dla której Peter robi zdjęcia. J.J.Jameson pała wyjątkową nienawiścią do Spidermana i za wszelką cenę chce udowodnić, że Pająk nie zasługuje na szacunek większy niż bandyci których ściga. W tle cały czas pojawia się również ciocia May, która opiekuje się Peterem z wielka czułością. Wdowa po wujku Benie, z racji podeszłego wieku, ma coraz większe problemy zdrowotne i niedługo to chłopak zacznie troszczyć się o nią. Tutaj mała dygresja, w nowych odcinkach Spidermana, ciocia May umarła, zmartwychwstała i została sklonowana, to chyba mówi samo za siebie jakie absurdy pojawiają się kiedy seria ciągnie się za długo.


Wróćmy jednak do momentu, gdy Spiderman jest na początku swej drogi, a twórcom nie brak pomysłów i nie wprowadzają przegiętych udziwnień. Opowieść jest prowadzona w lekkiej atmosferze przygodowej, którą momentami "dociąża" jakaś poważniejsza kwestia. Panuje tu klarowny podział na dobrych i złych. Zawsze wiadomo kto jest tym Niegodziwym, a kto ofiarą, którą należy uratować. Z nowo poznanych wątków podoba mi się obecność Fantastycznej Czwórki, traktowanej jak prawdziwi bohaterowie i obrońcy ludzkości. Spiderman jest w porównaniu do nich tylko lokalnym stróżem, podczas gdy czwórka herosów zajmuję się problemami większej skali. Wcześniej nie znałem historii o niedoszłej współpracy Parkera z Czwórką oraz ich wzajemnych relacjach. Oczywiście w miarę coraz większych uczynków na rzecz porządku i prawa, nasz bohater zyskuje odpowiedni status, ale miło zobaczyć że musiał na niego zasłużyć. W tle pojawia się też coraz więcej superbohaterów jak Torn, Dare Devil czy Ironman. Czasami za to zgrzytnąłem zębami, kiedy pojawiali się nowi przeciwnicy. Przepraszam, ale walka z robotem-mózgiem czy Marsjanami nawet w kontekście zmutowanego faceta w rajtuzach, wydaje się naiwna. Na szczęście większość to złoczyńcy z prawdziwego zdarzenia jak wspomniany Doktor Octopus, Volture, Sandman czy Electro.

Rysunek:
Pracę Stevena Ditko można, a nawet należy, ocenić w dwóch kontekstach. Pierwszy to ówczesne kanony rysunku superbohaterów, w którym jego szkice były tworzone. Poziom jest bardzo przyzwoity, a czasem dostajemy duże plansze na których widać, masę pracy jaką autor musiał włożyć w detale tła i wyglądu bohaterów. Strony tytułowe prezentują ciekawą kompozycję Spidermana w otoczeniu złoczyńców, z którymi zmierzy się w danym odcinku. W środku również nie można się do niczego przyczepić choć kilka niedociągnięć w proporcjach ludzi się zdarza. Rysunek jest dość oszczędny i skupia się na pierwszym planie pozostawiając z reguły tło trochę niedopracowane. Nie zmienia to jednak faktu, że całość jest przyjemna w odbiorze i nie drażni podczas lektury. Osobiście lubię czarno-białe rysunki i usunięcie kolorów w stosunku do oryginału w niczym mi nie przeszkadza. Świetnie wypada wydanie specjalne "Annual #1", gdzie Parker musi zmierzyć się po raz pierwszy z Sinister Six - grupą zrzeszającą jego największych wrogów. Na każdą z sześciu potyczek z kolejnymi zbirami przypada całostronicowa plansza z dynamicznym ujęciem walczących. Wszystkie, bez wyjątku, są genialne skomponowane i szczegółowe.
Drugie podejście to porównanie do prac autorów aktualnie pracujących nad Spidermanem czy innymi herosami. Niestety tutaj klasyczny styl Ditko wypada bladziej i fanów współczesnego mainstreamu jego prace raczej nie zachwycą. Dla mnie mają klimat i są klasyczne w jak najbardziej pozytywnym sensie.


Komiks idealnie sprawdza się w sytuacji, gdy nie mamy ochoty sięgać po dłuższe opowieści i wystarczy nam kilkanaście stron czystej akcji. Dla miłośników Spidermana obowiązkowe musisz to mieć bez którego kolekcja nie będzie pełna. Czytelnicy chcący dopiero poznać osobę Petera Parkera mają świetną okazję aby to uczynić. Po przeczytaniu "Essential: Spiderman" na nowo zdefiniowałem postać Pająka i cieszę się, że miałem przyjemność poznać jego historię według oryginału Stana Lee i Steve'a Ditko, teraz na pewno mogę o nim powiedzieć znacznie więcej.
Na koniec napisze tylko tyle: Już kupiłem drugi tom!

Recenzja tomu drugiego.

wtorek, 3 listopada 2009

Star Wars Komiks Wydanie Specjalne #1

Tytuł: "Bitwa o Jabiim"
Scenariusz: Haden Blackman
Rysunek: Brian Ching

Na rynku od ponad roku istnieje seria Star Wars Komiks Egmontu. Tytuł musiał przyjąć się dobrze, skoro wydawca postanowił rozszerzył linię o kwartalne wydania specjalne. W odróżnieniu od regularnego miesięcznika, zawierającego trzy krótkie historie na 48 stronach, dodatkowe numery prezentują pojedynczą opowieść na 96 stronach. Do tej pory ukazały się dwa albumy z tej serii i dziś postaram się przybliżyć Wam zawartość pierwszego (kolejny niedługo).


Wydanie specjalne #1 został poświęcone zdarzeniom rozgrywającym się w czasie Wojen Klonów. Ciekawostką jest okładka wykonana przez Jan Duurseme rysująca w "Star Wars Legacy". Za prace w środku odpowiada już Brian Ching. Autorowi z pewnością udało się oddać klimat planety Jabiim. W każdej ramce wszędobylski są chmury i deszcz tworzące nieprzyjazną aurę. Spodobały mi się zwłaszcza plansze przedstawiające pole bitwy pełne błotnistych kałuż, w których grzęzną żołnierze i maszyny. Panoramy walk są zdecydowanie najmocniejszym punktem oprawy komiksu. Kolory są żywe i nasycone, szczególnie soczyście wyglądają wybuchy i rozbłyski blasterów. Na minus mogę zaliczyć sposób rysowania ludzi. Wiadomo że maszyny są identyczne, również żołnierze Republiki to klony, ale jednakowy wygląd bohaterów można tłumaczyć już tylko brakiem wyobraźni rysownika. Ching, choć robi to nieźle, potrafi narysować jeden, góra dwa, wzorce postaci. Mężczyźni są wysocy i barczyści a dziewczyny niskie i drobne. Młodzi wojownicy są niemal identyczni a starsi, jak Obi Wan, mają wygląd Wikingów, z brodami, długimi włosami i wiecznie zmarszczonymi nosami. Oprócz Anakina i Kenobiego większość twarzy to nowi bohaterowie, więc momentami nie wiadomo kto jest na rysunku i gubi się wątek. Czasem szwankuje również proporcjonalność sylwetek podczas dynamicznych ujęć walk ale to już detal i nie razi za bardzo. Szablonowość kreski i niezbyt dokładne szkice maszyn ledwo bronią się ujęciami bitew w szerszej perspektywie i ładnymi kolorami.


Historia opowiada o konflikcie jaki rozegrał się na planecie Jabiim. Świat ten wiele lat temu przyłączył się do Republiki, mimo tego, mieszkańcy nie mogli liczyć na pomoc z centrum galaktyki. Teraz sytuacja zmieniła się, kiedy na jaw wyszło, iż planeta jest bogata w surowce. Dowiedzieli się o tym również Separatyści i zaproponowali w zamian swoją protekcję. Doprowadziło to do podziału na zwolenników jednej z dwóch stron konfliktu. Następstwem jest okrutna wojna domowa wyniszczająca ludność Jabiim. Republika i Separatyści wspierają walczących widząc w tym swój interes i szanse na pozyskanie cennych złóż. Na planetę przybywamy razem z Rycerzami Jedi, którzy mają wesprzeć bunt przeciw uzurpatorowi Alto Stratusowi popierającemu Hrabiego Dooku. Pierwszy miesiąc walk przynosi pasmo zwycięstw dla Zakonu. Coraz bardziej rozciągnięte linie zaopatrzenia nie pozwalają jednak na dalszą ekspansję i stają się łatwym celem dla wroga, który przejmuje inicjatywę i zmusza Republikę do odwrotu.

Opowieść mogę pochwalić za ukazanie trudów walki obu stron. Ciągłe deszcze nie pozwalają na dotarcie posiłków przez co każda jednostka jest na wagę złota i może przesądzić o wygranej. Ścierające się wojska ponoszą ogromne straty i tak naprawdę ciężko wskazać zwycięzce. Również pokazanie Republiki i Separatystów jako równorzędnych stron konfliktów, bez wybielania czy oczerniania, jest czymś innym od tego co pokazywały filmy.
Wadą scenariusza jest jego "poszarpanie" na części. Czterdzieści dni akcji dzieli się na początek i koniec oddzielone fragmentami niektórych starć na froncie. Dostajemy więc niezbyt rozbudowaną historię dopełnioną scenami nie wiele wnoszącymi do całości. Szkoda, że tych stron nie poświęcono na pokazanie wojny domowej czy machinacji Separatystów i Republiki. Komiks zyskałby trochę głębi i ciekawsze tło wydarzeń, a tak mamy opowiastkę o jednej z wielu wojen klonów. "Złego" Stratusa poznajemy na początku ale buntowników wspieranych przez Jedi widzimy praktycznie na kilku ostatnich stronach, jakby w ogóle nie brali udziału w walce. Całość sprawia więc wrażenie nie przemyślanej i naciąganej na siłę.


Myślę że nie będzie to zbytni spoiler, ale tym co nie czytali, radze pominąć ten akapit. Wiemy, że Obi Wan dożył III-ego Epizodu, niemniej jego wątek w komiksie to czysty idiotyzm. W pierwszej potyczce, podczas ewakuacji transportera, następuje wybuch maszyny i rycerz zostaje uznany za martwego. Anakin, jak gdyby nigdy nic, kontynuuje walkę i nawet nie wspomni mistrza. I nagle, na ostatniej stronie komiksu, widzimy Kenobiego uwięzionego przez Asajj Ventress. Nie ma w tym żadnej logiki. Czy mam rozumieć, że Sith wyciągnął go po kryjomu z wraku i uprowadził na inną planetę?

Tytuł ma cięższy klimat od tego z filmów, jak choćby wojna na Geonosis z Epizodu II. Zyskuje go jednak głównie dzięki deszczowym rysunkom. Sam scenariusz niestety nie wnosi dużo do uniwersum, mimo wolnej ręki przy tworzeniu historii autor nie błysnął niczym nadzwyczajnym. Fanom sagi mogę ten komiks ostatecznie polecić, jak na to nie patrzeć to prawie 100 stron za niecałe 10 złotych, innym odradzam.

Ps. Drobna wskazówka dla tych, którzy zbierają regularne wydanie. "Bitwa o Jabiim" oryginalnie ukazała się w serii Star Wars Republic (nr 55-58). W Star Wars Komiks nr 3/2009 opublikowano "Za linią wroga" autorstwa wspomnianej już Jan Duursemy i Johna Ostrandera - duetu od "Star Wars Legacy". Pierwotnie był to 59 numer Star Wars Republic, a więc bezpośrednia kontynuacja przygód Anakina Skywalkera po bitwie na Jabiim.