Scenariusz: Paul Chadwick
Rysunek: Doug Wheatley
Dziś drugi numer wydania specjalnego Star Wars Komiks. Po niezbyt udanej "Bitwie o Jabiim" miałem obawy co do poziomu całej serii, jednak tym razem Egmont stanął na wysokości zadania i wybrał naprawdę ciekawą historię ze świata Gwiezdnych Wojen.

"Biggs Darklighter" opowiada o wydarzeniach mających miejsce równolegle do akcji epizodu IV - "Nowej Nadziei". Tytuł skupia się na wątku bohatera, którego w filmie widzieliśmy ledwie kilka minut. Teraz doczekał się historii ze sobą w roli głównej. Biggs jest przyjacielem Luke'a Skywalkera i razem z nim spędza wolny czas na piaszczystym Tatooine. Ich ulubioną rozrywką jest oblatywanie ścigaczy i majsterkowanie przy maszynach. Obydwaj marzą o wyrwaniu się z rodzinnej planety i zobaczeniu odległych zakątków galaktyki. Marazm pustynnego krajobrazu jest nie do zniesienia dla młodych chłopaków pełnych sił i fantazji. Darklighter postanawia zaciągnąć się do służby w Imperium, widząc w tym jedyną drogę do wydostania się z Tatooine. Luke zostaje aby pomóc wujostwu w prowadzeniu farmy wodnej i jak wiemy jego przygoda również wkrótce się rozpocznie. Wracając do Darklightera, zaczynamy poznawać wydarzenia, których w filmie nie było dane nam zobaczyć. Opowieść podąża za Biggsem i opowiada o jego szkoleniu na pilota oraz pierwszych dniach służby w imperialnych siłach. Dla fanów żołnierzy w białym plastiku to cenne uzupełnienie ukazujące struktury organizacji Imperium. Podczas kolejnych misji bohater zdaje sobie sprawę, że armia Imperatora to nie sposób na darmowe podróże po galaktyce. Organizacja ta jest siłą zagrażającą pokojowi i stabilizacji w całym wszechświecie. Decyduje się zdezerterować i przyłączyć do Rebelii aby walczyć o sprawiedliwość. Aby pomóc sojuszowi a zarazem osłabić siły Imperatora postanawia uprowadzić gwiezdny niszczyciel na którym służy. Szybko okazuje się, że kilku innych oficerów także przejrzało na oczy i chce jakoś zaszkodzić Imperium. Podczas tajnych spotkań grupa ustala plan ucieczki i sposób na porwanie statku. Akcja nie przebiega jednak zgodnie z założeniami i buntownicy muszą salwować się ucieczką. Aby nie zdradzać za dużo, mogę jeszcze dodać, że Biggs przyłącza się ostatecznie do Rebelii i, czego nie dowiemy się z filmu, jego działania będą miały nie mały wpływ na finał - Bitwę o Yavin 4, podczas której zniszczona zostanie pierwsza Gwiazda Śmierci. Historia pogłębia wydarzenia z filmu i daje im dodatkowe tło - walka Rebelii nie trwała tylko na froncie głównych bohaterów. Wielu żołnierzy poświęciło życie aby doprowadzić do upadku Imperatora a ich przygody również zasługują na opowiedzenie. Jedynym słabym punktem jest ciut zbyt patetyczne zakończenie ale nie jest to jakoś szczególnie denerwujące.

Grafiki Wheatleya bardzo mi się spodobał. Mamy do czynienia z kreską realistyczną i szczegółową. W przygodach Biggsa rysunek jest wolny od wady, które wytknąłem "Bitwie o Jabiim". Autor zdecydowanie potrafi zróżnicować postaci, zarówno za pomocą sylwetek jak i charakterystycznych dla danej osoby szczegółów twarzy. Wygląd pojazdów jest oddany z pietyzmem, wręcz hiperrealistyczny. Dzięki licznym detalom jak śrubki, wgniecenia i zadrapania od razu widać, że jednostka ma za sobą niejedną przygodę i nie jest jedynie makietą dla działań bohaterów. Styl rysunku jest trochę szkicowy gdyż wyraźnie widać linie zarysowane ołówkiem przed położeniem tuszu. Kolory są troszkę przytłumione i płynnie przechodzą w cienie. Całość doprawia tło pełne drobnych szczegółów, od dziesiątek statków kosmicznych w panoramach kosmosu po zawiłe instalacje rur i kabli w pomieszczeniach pokładowych. Dokonania artystyczne Douga Wheatleya są jednymi z lepszych jakie widziałem w komiksach poświęconych Gwiezdnym Wojnom. Śmiem twierdzić, że rysunki są nawet lepsze niż w serii "Legacy".
Suma summarum mamy do czynienia z solidnym komiksem, który zasługuję na uwagę nie tylko fanów. Aby w pełni cieszyć się historią Biggsa należałoby przed czytaniem obejrzeć Epizod IV ale nie jest to konieczne do zrozumienia treści a raczej do wyłapania smaczków i nawiązań. Przygody Darklightera ukazują znane wydarzenia w nowym świetle. Główna postać okazuje się jednym z największych bohaterów Rebelii, który w raz z innymi poświęcił życie w walce z Imperium. Warto poświęcić godzinę i poznać historię człowieka, który dla słusznej idei zrobił nie mniej niż jego przyjaciel Luke Skywalker.
Rysunek: Doug Wheatley
Dziś drugi numer wydania specjalnego Star Wars Komiks. Po niezbyt udanej "Bitwie o Jabiim" miałem obawy co do poziomu całej serii, jednak tym razem Egmont stanął na wysokości zadania i wybrał naprawdę ciekawą historię ze świata Gwiezdnych Wojen.

"Biggs Darklighter" opowiada o wydarzeniach mających miejsce równolegle do akcji epizodu IV - "Nowej Nadziei". Tytuł skupia się na wątku bohatera, którego w filmie widzieliśmy ledwie kilka minut. Teraz doczekał się historii ze sobą w roli głównej. Biggs jest przyjacielem Luke'a Skywalkera i razem z nim spędza wolny czas na piaszczystym Tatooine. Ich ulubioną rozrywką jest oblatywanie ścigaczy i majsterkowanie przy maszynach. Obydwaj marzą o wyrwaniu się z rodzinnej planety i zobaczeniu odległych zakątków galaktyki. Marazm pustynnego krajobrazu jest nie do zniesienia dla młodych chłopaków pełnych sił i fantazji. Darklighter postanawia zaciągnąć się do służby w Imperium, widząc w tym jedyną drogę do wydostania się z Tatooine. Luke zostaje aby pomóc wujostwu w prowadzeniu farmy wodnej i jak wiemy jego przygoda również wkrótce się rozpocznie. Wracając do Darklightera, zaczynamy poznawać wydarzenia, których w filmie nie było dane nam zobaczyć. Opowieść podąża za Biggsem i opowiada o jego szkoleniu na pilota oraz pierwszych dniach służby w imperialnych siłach. Dla fanów żołnierzy w białym plastiku to cenne uzupełnienie ukazujące struktury organizacji Imperium. Podczas kolejnych misji bohater zdaje sobie sprawę, że armia Imperatora to nie sposób na darmowe podróże po galaktyce. Organizacja ta jest siłą zagrażającą pokojowi i stabilizacji w całym wszechświecie. Decyduje się zdezerterować i przyłączyć do Rebelii aby walczyć o sprawiedliwość. Aby pomóc sojuszowi a zarazem osłabić siły Imperatora postanawia uprowadzić gwiezdny niszczyciel na którym służy. Szybko okazuje się, że kilku innych oficerów także przejrzało na oczy i chce jakoś zaszkodzić Imperium. Podczas tajnych spotkań grupa ustala plan ucieczki i sposób na porwanie statku. Akcja nie przebiega jednak zgodnie z założeniami i buntownicy muszą salwować się ucieczką. Aby nie zdradzać za dużo, mogę jeszcze dodać, że Biggs przyłącza się ostatecznie do Rebelii i, czego nie dowiemy się z filmu, jego działania będą miały nie mały wpływ na finał - Bitwę o Yavin 4, podczas której zniszczona zostanie pierwsza Gwiazda Śmierci. Historia pogłębia wydarzenia z filmu i daje im dodatkowe tło - walka Rebelii nie trwała tylko na froncie głównych bohaterów. Wielu żołnierzy poświęciło życie aby doprowadzić do upadku Imperatora a ich przygody również zasługują na opowiedzenie. Jedynym słabym punktem jest ciut zbyt patetyczne zakończenie ale nie jest to jakoś szczególnie denerwujące.

Grafiki Wheatleya bardzo mi się spodobał. Mamy do czynienia z kreską realistyczną i szczegółową. W przygodach Biggsa rysunek jest wolny od wady, które wytknąłem "Bitwie o Jabiim". Autor zdecydowanie potrafi zróżnicować postaci, zarówno za pomocą sylwetek jak i charakterystycznych dla danej osoby szczegółów twarzy. Wygląd pojazdów jest oddany z pietyzmem, wręcz hiperrealistyczny. Dzięki licznym detalom jak śrubki, wgniecenia i zadrapania od razu widać, że jednostka ma za sobą niejedną przygodę i nie jest jedynie makietą dla działań bohaterów. Styl rysunku jest trochę szkicowy gdyż wyraźnie widać linie zarysowane ołówkiem przed położeniem tuszu. Kolory są troszkę przytłumione i płynnie przechodzą w cienie. Całość doprawia tło pełne drobnych szczegółów, od dziesiątek statków kosmicznych w panoramach kosmosu po zawiłe instalacje rur i kabli w pomieszczeniach pokładowych. Dokonania artystyczne Douga Wheatleya są jednymi z lepszych jakie widziałem w komiksach poświęconych Gwiezdnym Wojnom. Śmiem twierdzić, że rysunki są nawet lepsze niż w serii "Legacy".
Suma summarum mamy do czynienia z solidnym komiksem, który zasługuję na uwagę nie tylko fanów. Aby w pełni cieszyć się historią Biggsa należałoby przed czytaniem obejrzeć Epizod IV ale nie jest to konieczne do zrozumienia treści a raczej do wyłapania smaczków i nawiązań. Przygody Darklightera ukazują znane wydarzenia w nowym świetle. Główna postać okazuje się jednym z największych bohaterów Rebelii, który w raz z innymi poświęcił życie w walce z Imperium. Warto poświęcić godzinę i poznać historię człowieka, który dla słusznej idei zrobił nie mniej niż jego przyjaciel Luke Skywalker.































