
Polska jest krajem bardzo dziwnym, o czym wszyscy dobrze wiemy. Rodzimi dystrybutorzy też nie odstają za bardzo od tego określenia. Może chodzenie do kina nie jest narodową rozrywką, jednakże szkoda że w repertuarach rządzą głośne, wysokobudżetowe produkcje z Hollywood. Nie ma już miejsca i chyba chęci na wprowadzanie mniej znanych filmów. Jednym z nich, który udało mi się niedawno zobaczyć, jest "Lars and the Real Girl". W naszym kraju nie doczekał się premiery kinowej i nie wiem czy można go zdobyć legalnie na dvd. Ja dowiedziałem się o nim przypadkiem i po obejrzeniu trailera postanowiłem go ściągnąć. Film wyreżyserował w 2007 roku Craig Gillespie według scenariusza Nancy Oliver, scenarzystkę seriali "Sześć stóp pod ziemią" i "Czysta Krew".
"Miłość Larsa" opowiada historię młodego faceta, który samotnie mieszka w przygarażowym pokoiku. Ma wielkie trudności w nawiązywaniu kontaktów z innymi osobami i straszliwie boi się okazywać jakiekolwiek uczucia. Jego starszy brat i bratowa, którzy mieszkają w domku obok próbują, na różne sposoby, dotrzeć do niego i zapraszają go do siebie na małe pogawędki. Niewiele to się zdaje i Lars wciąż pozostaje na poboczu życia miasteczka. Na chłopaka ma oko pewna nowa dzieczyna z pracy - Margo, ale i jej wysiłek idzie na marne. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia. Lars zamawia lalkę naturalnych rozmiarów i przedstawia ją najbliższym jako swoją dziewczynę o imieniu Bianka.

Reakcje ludzi na takie towarzystwo zapewnia niezłą zabawę i wiele śmiesznych scen. W pewnym momencie urocza komedia zmienia się w dość przejmujący dramat o samotności. Każdy z nas potrzebuje kogoś z kim chcielibyśmy spędzać jak najwęcej czasu. Niektórzy mają ogromne problemy żeby taką osobę znaleźć, dlatego uciekają się do dość dziwnych sposobów. Mała społeczność miasteczka rozumie problem Larsa i pragnie mu pomóc, dlatego bardzo szybko akceptuje jego ukochaną i pomaga jej w przyzwyczajeniu się do życia w nowym miejscu. To wszystko sprawia, że i do tej pory wyalienowany Lars zaczyna częściej spotykać się z ludźmi i rozumieć, że oni nie są jego wrogami. W filmie występuje jeszcze jeden sposób na radzenie sobie z brakiem miłości, który prezentuje wspomiana Margo. Ona, klasycznie, próbuje wiązać się z różnymi mężczyznami, ale okazują się niezbyt odpowiedni i wciąż czuje się opuszczona. Film jest dość wzruszającą historią odnajdywania miłości i drugiej połówki. Może nie każdy się do tego otwarcie przyznaje ale wszyscy marzą o tej jedynej, która będzie mu towarzyszyć do końca swoich dni. Niektórzy mają problemy żeby o tym powiedzieć i ukrywają to pod płaszczemu czasami dziwnych zachowań. Jednakże dzięki pomocy najbliższych i przyjaciół jest to możliwe.
"Miłość Larsa" jest bardzo ładnie zrobionym, spokojnym filmem. Nie ma w nim nachalnych i niesmacznych żartów. Wszystko jest opowiadana w bardzo przyjemnej atmosferze troski i przyjaźni. Gra aktorów stoi na najwyższym poziomie i mnie szczególnie zauroczyła Kelli Gerner, w roli roześmianej i energicznej Margo. Ryan Gosling jako tytułowy bohater również zasługuje na wielkie brawa, gdyż stworzenie przekonywującego uczucia do lalki wymaga wielkich umiejętności. Serdecznie polecam obejrzenie tego filmu, gdyż nie ma za wiele komiedi, które w tak sympatyczny i nienachalny sposób epatują nadzieją i optymizmem. Szkoda tylko, że nie trafiają one do Polski w sposób legalny.
"Miłość Larsa" opowiada historię młodego faceta, który samotnie mieszka w przygarażowym pokoiku. Ma wielkie trudności w nawiązywaniu kontaktów z innymi osobami i straszliwie boi się okazywać jakiekolwiek uczucia. Jego starszy brat i bratowa, którzy mieszkają w domku obok próbują, na różne sposoby, dotrzeć do niego i zapraszają go do siebie na małe pogawędki. Niewiele to się zdaje i Lars wciąż pozostaje na poboczu życia miasteczka. Na chłopaka ma oko pewna nowa dzieczyna z pracy - Margo, ale i jej wysiłek idzie na marne. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia. Lars zamawia lalkę naturalnych rozmiarów i przedstawia ją najbliższym jako swoją dziewczynę o imieniu Bianka.

Reakcje ludzi na takie towarzystwo zapewnia niezłą zabawę i wiele śmiesznych scen. W pewnym momencie urocza komedia zmienia się w dość przejmujący dramat o samotności. Każdy z nas potrzebuje kogoś z kim chcielibyśmy spędzać jak najwęcej czasu. Niektórzy mają ogromne problemy żeby taką osobę znaleźć, dlatego uciekają się do dość dziwnych sposobów. Mała społeczność miasteczka rozumie problem Larsa i pragnie mu pomóc, dlatego bardzo szybko akceptuje jego ukochaną i pomaga jej w przyzwyczajeniu się do życia w nowym miejscu. To wszystko sprawia, że i do tej pory wyalienowany Lars zaczyna częściej spotykać się z ludźmi i rozumieć, że oni nie są jego wrogami. W filmie występuje jeszcze jeden sposób na radzenie sobie z brakiem miłości, który prezentuje wspomiana Margo. Ona, klasycznie, próbuje wiązać się z różnymi mężczyznami, ale okazują się niezbyt odpowiedni i wciąż czuje się opuszczona. Film jest dość wzruszającą historią odnajdywania miłości i drugiej połówki. Może nie każdy się do tego otwarcie przyznaje ale wszyscy marzą o tej jedynej, która będzie mu towarzyszyć do końca swoich dni. Niektórzy mają problemy żeby o tym powiedzieć i ukrywają to pod płaszczemu czasami dziwnych zachowań. Jednakże dzięki pomocy najbliższych i przyjaciół jest to możliwe.
"Miłość Larsa" jest bardzo ładnie zrobionym, spokojnym filmem. Nie ma w nim nachalnych i niesmacznych żartów. Wszystko jest opowiadana w bardzo przyjemnej atmosferze troski i przyjaźni. Gra aktorów stoi na najwyższym poziomie i mnie szczególnie zauroczyła Kelli Gerner, w roli roześmianej i energicznej Margo. Ryan Gosling jako tytułowy bohater również zasługuje na wielkie brawa, gdyż stworzenie przekonywującego uczucia do lalki wymaga wielkich umiejętności. Serdecznie polecam obejrzenie tego filmu, gdyż nie ma za wiele komiedi, które w tak sympatyczny i nienachalny sposób epatują nadzieją i optymizmem. Szkoda tylko, że nie trafiają one do Polski w sposób legalny.




























