Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

poniedziałek, 29 marca 2010

Baśnie #6 "Strony rodzinne"

Tytuł: "Baśnie: Strony rodzinne" / "Fables: Homelands"
Scenariusz: Bill Willingham
Rysunki: Mark Buckingham, Tony Akins

Nareszcie ukazał się szósty tom jednej z popularniejszych serii komiksowych w Polsce. Był on o tyle wyczekiwany, że poprzedni zostawił duży niedosyt i rozczarował spadkiem formy tytułu. Dwa pierwsze zeszyty stanowią wyjaśnienie dalszych losów Jacka Hornera, który zniknął po Bitwie o Baśniogród. Okazuje się, że krętacz wywiózł w ciężarówce pokaźną ilość złota ze skarbca Woodlandu i zwiał do Hollywood. Tutaj postanowił rozkręcić biznes i otworzył studio filmowe a pierwszą megaprodukcją jest... trylogia o jego własnych przygodach. Sama historia nie wnosi wiele do samego uniwersum Baśni ale ma niebagatelny wpływ na dalsze losy Jacka i jest wprowadzeniem do oddzielnej serii "Jack of the Fables".

Głównym daniem szóstego tomu są tytułowe "Strony rodzinne" czyli przygoda Niebieskiego Chłopca, który także zniknął po bitwie z drewnianymi żołnierzykami. Wyrusza on na śmiertelną misję w głąb królestwa Adwersarza aby zabić tyrana i odnaleźć prawdziwego Czerwonego Kapturka. Zgodnie ze swoim zwyczajem nie zdradzę nic więcej aby nie psuć niespodzianek, które przygotował dla nas Willingham. Po raz kolejny scenarzysta zaskakuje nas zmianą klimatu opowieści. Wyprawa Niebieskiego należy do stricte przygodowego gatunku historii z domieszką płaszcza i szpady. Duża ilość pojedynków i wartka akcja trzyma w wirze wydarzeń do ostatniej strony. Po raz pierwszy mamy też możliwość zajrzenia za wrota portalu i zobaczenia jak wygląda aktualna sytuacja w podbitych krainach. Zdarzenia te są przerwane przez krótką wizytę w stolicy Baśniogrodu, w końcu to tutaj jest centrum wydarzeń i nie wypadałoby nie odwiedzić Księcia Uroczego. Nowy burmistrz kontynuuje realizację swoich założeń a Piękna i Bestia wdrażają się w pełnione funkcje coraz sprawniej je wykonując. Willingham podtrzymuje tradycję wprowadzania nowych bohaterów na scenę aby zapełnić luki po śmierci kilku Baśniowców podczas bitwy i po wyjeździe Śnieżki oraz Bigbiego. Kolejny debiut przypadł w udziale Mowgliemu z Księgi Dżungli. Chłopak wyrósł na postawnego mężczyznę i w pierwszej chwili skojarzył mi się z Sindbadem. Arabskiego księcia poznamy jednak dopiero w siódmym tomie pod tytułem " Arabian Nights (And Days)". Mowgli jest jednym z Baśniowców, którzy podróżują po świecie nie mając stałego miejsca zamieszkania. Podobnie do Kopciuszka wykonuje on tajne misje dla władz Baśniogrodu i tak też będzie tym razem. Uroczy sprowadza go aby przekazać instrukcje na temat kolejnego zadania - wychowanek wilków idealnie nadaje się do odnalezienia innego wilka jakim jest Bigby. Ceną za wykonanie rozkazu jest wolność dla Bagheery uwięzionej po buncie na folwarku ("Folwark zwierzęcy"). Przyznam, że aż zapiszczałem z radości na myśl o pojedynku tych dwóch outsiderów, reprezentujących siłę, przebiegłość i mocny charakter. Zapowiada się kolejny wątek, którego rozwinięcie może dostarczyć dużo radochy fanom serii.

Prace rysowników są już do znudzenia świetne. Buckingham w przygodach Niebieskiego, w kilku fragmentach, zaskakuje ciekawym rysunkiem. Sceny w mrocznej krainie są grubo cieniowane miękkim ołówkiem i wprowadzają mroczny klimat niczym z koszmarów. Poza tym eksperymentem odniosłem wrażenie że reszta jego prac w tym tomie to najbardziej dopracowane rzeczy jakie publikował w "Baśniach" do tej pory. Zaczyna doganiać Medine, który w tym tomie także miał swój numer poświęcony wprowadzeniu Mowgliego. Mój ulubiony rysownik serii nadal zachwyca szczegółowością i realizmem kreski, choć trzeba przyznać że rysowanie samochodów mu nie wychodzi. Jack Horner nie ma szczęścia do grafiki i jego przygoda ma ponownie najsłabszą oprawę, bardzo uproszczoną i byle jak pokolorowaną.

Podsumowując, tom szósty prezentuje wysoki poziom, niewiele ustępując "Marszowi drewnianych żołnierzyków". Seria wraca na właściwy kurs i łapie wiatr w żagle. Wspomniany już tom siódmy również zapowiada się intrygująco. "Baśnie", w przeciwieństwie do wielu innych komiksów, rozwijają swój potencjał i nie kończą się po kilku numerach. Wciągającą historia trwa i ciągle zaskakują czytelnika.