
Pod koniec 2002 roku (Ś.P) Mandragora zaczęła wydawać bardzo świeżą wtedy mini-serię o początkach, jednego z najpopularniejszych superbohaterów, Wolverine'a. Teraz po wielu trudach, udało mi się uzbierać wszystkie sześć części za normalne pieniądze.
Kandyjski X-man od zawsze owiany był tajemnicą, i chyba to przyczyniło się do jego wielkiego sukcesu jako fikcyjnej postaci. Jego dążenie do odkrycia przeszłości interesowało wiele pokoleń czytelników i twórców. Kiedy w 1991 Barry Windsor-Smith stworzył "Weapon X", w którym opowiedział w jaki sposób Wolverine zotał posiadaczem niezniszczalengo szkieletu, wydawać by się mogło że to koniec największej tajemnicy. Jednakże na początku XXI wieku dostaliśmy coś jeszcze - komiks o narodzinach. Przecież i on musiał kiedyś być dzieckiem.

"Origin" jest historią stworzoną przez Paula Jenkinsa, Billa Jamesa i Joe'a Quesada. Zaczyna się pod koniec wieku XIX, gdy do wspaniałego dworu gdzieś w południowej Kanadzie przyjeżdża do pracy w służbie młoda dziewczynka Rose. To z perspektywy jej pamiętnika poznajemy losy rodu Howlletów. Ma być towarzyszką młodego panicza, chorowiteg i bojaźliwego Jamesa. Wśród służby jest też pijaczyna i rozrabiaka Thomas Logan i jego równie niezbyt grzeczny syn, nazywany Psem.
Sielskość dzieciństwa kończy się w momencie gdy James zostaje świadkiem samobójstwa swojej matki, której z jakiś względów prawie nie widywał oraz zabójstwa ojca przez Logana. Razem z Rose uciekają przed oskarżeniami o morderstwo, aż do północnych kamieniołomów. Tam zmieniają imiona i rozpoczynają całkowicie nowe życie. Jednakże czy łatwo jest zapomnieć o przeszłości? I czy ona jest w stanie zapomnieć o nich?

Komiks ukazuję dość wiarygodną genezę pierwszych lat życia przyszłego wojownika. Przedstawia kształtowanie się charakteru, dzięki któremu zasłuży na przydomek Rosomak. Okazuje się że ból i cierpienie z powodu przeszłości towarzyszyły mu daleko przed uczestnictwem w projekcie Weapon X. A zwierzęce instynkty to nie tylko mutacja DNA, ale też świadomy wybór oddalenia się od ludzi.
Rysunki Andy'ego Kuberta są naprawdę świetne, a ich dynamizm sprawia że komiks czyta się wyśmienicie. Postaci są bardzo charakterystyczne że nie sposób ich pomylić.












