Tytuł: "Chłopiec w pasiastej piżamie"
Autor: John Boyne
Wydano: 2006
Tytuł filmu: "Chłopiec w pasiastej piżamie"
Reżyseria i scenariusz: Mark Herman
Premiera: sierpień 2008
Niedawno trafiła mi się okazja obejrzenia filmu pod tytułem "Chłopiec w pasiastej piżamie". Ponieważ interesuję się tematyką II Wojny Światowej, z chęcią poświęciłem wieczór na obejrzenie produkcji poruszającej tragedię jaką były obozy koncentracyjne.

Film opowiada historię 9-letniego chłopca, która wydarzyła się w 1942 roku. Bruno mieszka wraz z rodzicami i siostrą Gretel w Berlinie. Ojciec jest wysokiej rangą oficerem niemieckiej armii i właśnie otrzymał nominacje na komendanta obozu zagłady w Oświęcimiu. Rodzina musi więc przeprowadzić się do wojskowego domu nieopodal zabudowań przeznaczonych dla więźniów. Początkowo Bruno odczuwa żal i rozdrażnienie, gdyż w Berlinie zostawił przyjaciół a kontakt z rówieśnikami w szkole zostaję zastąpiony prywatnym korepetytorem. Nauczyciel surowo pilnuje lekcji geografii i historii kładąc nacisk na ich nacjonalistyczny wydźwięk i pomija "nieistotne" przedmioty. Trapiony brakiem zajęć i kompanów do zabawy chłopiec postanawia zwiedzić pobliską okolicę bawiąc się w odkrywcę. Idąc wzdłuż ogrodzenia natrafia na chłopca po drugiej stronie siatki. Rozradowany odnalezieniem nowego kolegi rozpoczyna z nim beztroską rozmowę. Od tej pory Bruno codziennie odwiedza Szmula i wypytuje o rzeczy dziejące się w "miasteczku za płotem". Myślę, że te spotkania są najważniejszym punktem fabuły. Z jednej strony płotu mamy syna niemieckiego oficera, który nie zdaje sobie nawet sprawy jaka tragedia rozgrywa się codziennie w obozie. Straszne warunki egzystencji uwięzionych porównuje do swojego, ciasnego pokoju w nowym domu i braku kolegów do zabawy. Ciągle dziwi się dlaczego ktoś zamknął Szmula i innych chłopców wraz z mężczyznami w barakach, czemu cały dzień mogą chodzić w piżamach i dlaczego żołnierze tak na nich krzyczą. W jego chłopięcym świecie nie ma miejsca na słowa: nazizm, śmierć, głód czy rasa. Wszystko stara się sobie wytłumaczyć na swój własny sposób. Po drugiej stronie siedzi żydowskie dziecko, które z dnia na dzień chudnie i mizernieje. Szmul stracił kontakt z dziadkiem i matką zaraz po przyjeździe do obozu i pozostał mu tylko ojciec. Codziennie musi ciężko pracować a za każde przewinienie jest dotkliwie bity. Najważniejsze dla niego jest przetrwanie do kolejnego dnia. Pozorne podobieństwo obu chłopców rozbija się o jedną rzecz - pochodzenie. Ten jeden szczegół zweryfikował ich całe życie w świetle wojny i jej następstw.
Film ukazuje również problemy innych członków rodziny. Matka Bruno nie może znieść presji psychicznej, spowodowanej świadomością, iż mąż jest odpowiedzialny za codzienną kaźń tysięcy ludzi i ich śmierć. Zaczyna sięgać po alkohol i coraz częściej wszczynać kłótnie małżeńskie. Również babcia chłopca nie umie się pogodzić z faktem, że syn z dumą prezentuje mundur i symbol trupiej czaszki. Poruszony zostaje też wątek indoktrynacji, kiedy pod wpływem prywatnych lekcji Gretel wyrzuca do piwnicy wszystkie lalki i wykleja pokój plakatami z niemieckimi żołnierzami i swastyką. Ledwie 12-letnia dziewczynka poświęca wolny czas na czytanie nacjonalistycznych pism i książek nie wiele z nich rozumiejąc. Przeprowadzka z Berlina wpłynęła na los całej rodziny i zmieniła ich wzajemne relacje doprowadzając ją na skraj rozłamu. Nie mam tu jednak na myśli rozwodu czy separacji ale zamknięcie się każdego członka rodziny we własnym, oddzielnym świecie.
Po obejrzeniu filmu zainteresowałem się książką, która dała podstawę do scenariusza. Wychodzę z założenia, że ekranizacja jest z reguły streszczeniem książki, dlatego liczyłem na rozwinięcie i pogłębienie wątków zarysowanych w wersji aktorskiej. Przebieg fabuły jest bardzo zbliżony i tylko zakończenie nieznacznie się różni. Niestety tekst Boyna okazał się bardziej okrojony w stosunku do filmu. Chyba po raz pierwszy zdarzyła mi się taka sytuacja, w której książka jest mniej zasobna w treść. Osią wydarzeń pozostaje historia małego Bruno, ale pozostali członkowie rodziny zostają zdecydowanie zepchnięci na drugi plan. Wątek konfliktu ojca z matką jest tylko delikatnie napomknięty, tak samo jak wpływ indoktrynacji na Gretel. Fakt, że opowieść jest prowadzona z perspektywy 9-letniego chłopca nie tłumaczy płytkiej fabuły. Nie jest to narracja w pierwszej osobie i liczyłem, że to czego chłopiec nie rozumie, autor uzupełni kryjąc odpowiedzi w wypowiedziach i zachowaniach innych osób. Nic z tego, całość wypada dość płytko i infantylnie. Książkę nie wywiera nawet w połowie takiego wrażenia jaki film i można potraktować ją raczej jako uzupełnienie.
Jeżeli ktoś nie lubi kina wojennego z potężnymi bataliami i walkami a woli skupić się na dramacie ludzi, którzy nawet nie ocierając się o front odczuwają skutki wojny, powinien obejrzeć film. Niemniej, w tym gatunku bardziej cenię sobie "Życie jest piękne" Roberta Benigniego, daleko bardziej poruszające i zapadające w pamięć, choć to już chyba niedoścignione dzieło. Co do książki mam na tyle mieszane uczucia, że nie mogę jej polecić i raczej proponuje poświęcić wieczór na obejrzenie któregoś z powyższych filmów.
Autor: John Boyne
Wydano: 2006
Tytuł filmu: "Chłopiec w pasiastej piżamie"
Reżyseria i scenariusz: Mark Herman
Premiera: sierpień 2008
Niedawno trafiła mi się okazja obejrzenia filmu pod tytułem "Chłopiec w pasiastej piżamie". Ponieważ interesuję się tematyką II Wojny Światowej, z chęcią poświęciłem wieczór na obejrzenie produkcji poruszającej tragedię jaką były obozy koncentracyjne.

Film opowiada historię 9-letniego chłopca, która wydarzyła się w 1942 roku. Bruno mieszka wraz z rodzicami i siostrą Gretel w Berlinie. Ojciec jest wysokiej rangą oficerem niemieckiej armii i właśnie otrzymał nominacje na komendanta obozu zagłady w Oświęcimiu. Rodzina musi więc przeprowadzić się do wojskowego domu nieopodal zabudowań przeznaczonych dla więźniów. Początkowo Bruno odczuwa żal i rozdrażnienie, gdyż w Berlinie zostawił przyjaciół a kontakt z rówieśnikami w szkole zostaję zastąpiony prywatnym korepetytorem. Nauczyciel surowo pilnuje lekcji geografii i historii kładąc nacisk na ich nacjonalistyczny wydźwięk i pomija "nieistotne" przedmioty. Trapiony brakiem zajęć i kompanów do zabawy chłopiec postanawia zwiedzić pobliską okolicę bawiąc się w odkrywcę. Idąc wzdłuż ogrodzenia natrafia na chłopca po drugiej stronie siatki. Rozradowany odnalezieniem nowego kolegi rozpoczyna z nim beztroską rozmowę. Od tej pory Bruno codziennie odwiedza Szmula i wypytuje o rzeczy dziejące się w "miasteczku za płotem". Myślę, że te spotkania są najważniejszym punktem fabuły. Z jednej strony płotu mamy syna niemieckiego oficera, który nie zdaje sobie nawet sprawy jaka tragedia rozgrywa się codziennie w obozie. Straszne warunki egzystencji uwięzionych porównuje do swojego, ciasnego pokoju w nowym domu i braku kolegów do zabawy. Ciągle dziwi się dlaczego ktoś zamknął Szmula i innych chłopców wraz z mężczyznami w barakach, czemu cały dzień mogą chodzić w piżamach i dlaczego żołnierze tak na nich krzyczą. W jego chłopięcym świecie nie ma miejsca na słowa: nazizm, śmierć, głód czy rasa. Wszystko stara się sobie wytłumaczyć na swój własny sposób. Po drugiej stronie siedzi żydowskie dziecko, które z dnia na dzień chudnie i mizernieje. Szmul stracił kontakt z dziadkiem i matką zaraz po przyjeździe do obozu i pozostał mu tylko ojciec. Codziennie musi ciężko pracować a za każde przewinienie jest dotkliwie bity. Najważniejsze dla niego jest przetrwanie do kolejnego dnia. Pozorne podobieństwo obu chłopców rozbija się o jedną rzecz - pochodzenie. Ten jeden szczegół zweryfikował ich całe życie w świetle wojny i jej następstw.
Film ukazuje również problemy innych członków rodziny. Matka Bruno nie może znieść presji psychicznej, spowodowanej świadomością, iż mąż jest odpowiedzialny za codzienną kaźń tysięcy ludzi i ich śmierć. Zaczyna sięgać po alkohol i coraz częściej wszczynać kłótnie małżeńskie. Również babcia chłopca nie umie się pogodzić z faktem, że syn z dumą prezentuje mundur i symbol trupiej czaszki. Poruszony zostaje też wątek indoktrynacji, kiedy pod wpływem prywatnych lekcji Gretel wyrzuca do piwnicy wszystkie lalki i wykleja pokój plakatami z niemieckimi żołnierzami i swastyką. Ledwie 12-letnia dziewczynka poświęca wolny czas na czytanie nacjonalistycznych pism i książek nie wiele z nich rozumiejąc. Przeprowadzka z Berlina wpłynęła na los całej rodziny i zmieniła ich wzajemne relacje doprowadzając ją na skraj rozłamu. Nie mam tu jednak na myśli rozwodu czy separacji ale zamknięcie się każdego członka rodziny we własnym, oddzielnym świecie.
Po obejrzeniu filmu zainteresowałem się książką, która dała podstawę do scenariusza. Wychodzę z założenia, że ekranizacja jest z reguły streszczeniem książki, dlatego liczyłem na rozwinięcie i pogłębienie wątków zarysowanych w wersji aktorskiej. Przebieg fabuły jest bardzo zbliżony i tylko zakończenie nieznacznie się różni. Niestety tekst Boyna okazał się bardziej okrojony w stosunku do filmu. Chyba po raz pierwszy zdarzyła mi się taka sytuacja, w której książka jest mniej zasobna w treść. Osią wydarzeń pozostaje historia małego Bruno, ale pozostali członkowie rodziny zostają zdecydowanie zepchnięci na drugi plan. Wątek konfliktu ojca z matką jest tylko delikatnie napomknięty, tak samo jak wpływ indoktrynacji na Gretel. Fakt, że opowieść jest prowadzona z perspektywy 9-letniego chłopca nie tłumaczy płytkiej fabuły. Nie jest to narracja w pierwszej osobie i liczyłem, że to czego chłopiec nie rozumie, autor uzupełni kryjąc odpowiedzi w wypowiedziach i zachowaniach innych osób. Nic z tego, całość wypada dość płytko i infantylnie. Książkę nie wywiera nawet w połowie takiego wrażenia jaki film i można potraktować ją raczej jako uzupełnienie.Jeżeli ktoś nie lubi kina wojennego z potężnymi bataliami i walkami a woli skupić się na dramacie ludzi, którzy nawet nie ocierając się o front odczuwają skutki wojny, powinien obejrzeć film. Niemniej, w tym gatunku bardziej cenię sobie "Życie jest piękne" Roberta Benigniego, daleko bardziej poruszające i zapadające w pamięć, choć to już chyba niedoścignione dzieło. Co do książki mam na tyle mieszane uczucia, że nie mogę jej polecić i raczej proponuje poświęcić wieczór na obejrzenie któregoś z powyższych filmów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz