Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

sobota, 30 maja 2009

Koralina


Film Henry'ego Selicka wyróżnia się spośród ostatnich filmów animowanych dla dzieci. Przede wszystkim stroną wizualną, która została stworzona z wykorzystaniem animacji po klatkowej i prawdziwych kukiełek. Komputer posłużył jedynie do złożenia wszystkiego w barwną całość. Mimo to, niektóre sceny mogą zadziwiać swoją złożonością i spektakularnością, której nie powstydziłyby się obrazy całkowicie wygenerowane przez maszyny.

Fabuła opiera się na świetnym opowiadaniu Neila Gaimana, który napisał mroczną ale bardzo mądrą historię dla młodszych czytelników. Na szczęście, Hollywood nie zmiękczyło wersji filmowej i dostajemy ją równie straszną i przerażającą. Nie jest to jednak strach, którego celem jest jedynie doprowadzenie dzieci do płaczu. Służy on jedynie wyeksponowaniu pewnych prawd, z którymi dzisiejsze maluchy muszą się zmierzyć. Tak jak tytułowa bohaterka, która po przeprowadzce do nowego domu, nie może liczyć na zapracowanych rodziców. Szuka rozrywek w nowym miejscu, jednakże samemu nie jest dobrze się bawić, a mama i tata wciąż ją od siebie odganiają mówiąc aby nie przeszkadzała. W ten sposób odnajduje ukryte drzwi, za którymi istnieje dużo weselszy świat, z rodzicami, którzy zawsze mają czas na zabawę z córką. Nowe miejsce przyciąga Karolinę i uzależnia od siebie pomimo widoku guzików w miejscach oczu u napotykanych ludzi. Czy w zamian za utratę swoich oczu będzie chciała na zawsze zostać w świecie gdzie każdy ma dla niej czas i dostaje to na co ma ochotę?


Film może być dość okropny, nie boi się pokazywać śmierci. Co prawda wypchanych lalek, z których sypie się piasek zmiast krwi. Zdaje mi się że nie jest to coś nienadającego się dla dzieci. Bajki i baśnie od zawsze były takie, tylko człowiek w XX wieku postanowił bronić swoje potomstwo od wszelkiej przemocy i łagodził znane opowieści braci Grimm czy chociażby Andersena. Neil Gaiman i tym samym Selick wrócić do korzeni gdy zamiast wiadomości TV to historie uczyły najmłodszych o świecie, który nie jest cały różowy i przyjazny. Koralina poznaje, że ciężkie życie z rodzicami jest znacznie bezpieczniejsze niż przyszycie guzików do twarzy w zamian za całodzienne rozkosze.

Dodatkowo w film (i pierwowzór również) łączy w sobie klasyczne opowieści. "Alicje w Krainie Czarów", która trafia do innego, niesamowitego świata. W "Koralinie" występuje nawet gadający kot! Jednakże zamiast złej królowej mamy czarownicę, która poluje na zagubione dzieci ("Jaś i Małgosia"), kusząc ich słodkościami i wygodnym życiem zabiera im dusze. Czerpanie z tak doskonałych wzorów mogło wyjść jedynie na dobre.


Po premierze przeszła dość spora fala krytyki na twórców i kina, że wypuszczają tak brutalne film dla dzieci. Nie można się jednak oburzać na ciemną stronę tego filmu, a jednocześnie kląć przy dzieciach i pozwalać oglądać kreskówki, w której zdarzenia bliskie śmierci są w każdym odcinku. A poza tym film jest przez dystrybutora oznaczony jako dla widzów powyżej 12 lat, więc niech rodzice znajdą trochę więcej czasu dla swych pupili i dokładniej się dowiedzą na co ich zabierają. Chociaż w tym przypadku zrobili dla nich więcej pożytku niż mogliby sądzić.

Brak komentarzy: