Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Murakami - Kafka nad morzem

W końcu udało mi się doczytać, do końca, kolejną powieść popularnego Japończyka. Wydana w 2002 roku powieść jest zupełnie inna niż "Norwegian Wood" Tym razem jest to opowieść dużo bardziej złożona i nasycona nawiązaniami do wielu aspektów kultury światowej.

Po skończeniu 15 lat, Kafka Tamura postanawia uciec z domu od ojca, z którym nie jest w najlepszych stosunkach. Matka opuściła ich wraz z adoptowaną córką, gdy ten miał zaledwie cztery lata i było to jedno z jego najgorszych wspomnień. Dodatkowo, jest przekonany że ciąży na nim klątwa, że niczym mityczny Edyp, zabije własnego ojca i prześpi się z własną matką i siostrą. Całego jego dotychczasowe życie opiera się właśnie na myśli jak nie dopuścić do spełnienia tej przepowiedni. Dlatego długo i systematycznie przygotowuje się aby podołać samodzielnemu życiu i dowiedzieć się czemu matka od niego uciekła.

Równolegle poznajemy historię Pana Nakaty, starszego mieszkańca tej samej, tokijskiej dzielnicy co Kafka. Jest to niezbyt rozgarnięty dziadek, który nie potrafi pisać i czytać z powodu wypadku, którego doznał będąc dzieckiem. Jednakże umie rozmawiać z kotami, dzięki czemu jest świetnym ich odnajdywaczem, co pozwala mu na dodatkowy zarobek. Podczas jednej z wypraw poszukiwawczych zdarza się tragiczny wypadek, który zmieni całkowicie jego proste życie. Zostaje niejako zmuszony do odbycia podróży w nieznane, na szczęście spotyka na swej drodze Hoshino, młodego chłopaka, który postanawia pomóc dość dziwnemu dziadkowi. Trójka bohaterów, z różnymi fantastycznymi przygodami, docierają na wyspę Shikoku, jednakże w jaki sposób ich losy się przetną i dlaczego, trzeba doczytać już samodzielnie.

Cała opowieść dzieje się na pograniczu rzeczywistości i snu. Pojawiają się liczne odwołania do czeskiego twórcy nie tylko w imieniu głównego bohatera. Po skończonej lekturze nadal nie ma pewności jaka jest prawda. W czasie licznych wędrówek poznajemy wiele przedziwnych postaci znanych z etykiet smażonych kurczaków lub drogich alkoholi. Zwiedzamy światy, które ciężko znaleźć na mapach. Murakami poza współczesną popkulturą wcisnął wiele odwołań do utworów muzyki klasycznej, antycznych dramatów lub japońskich wierzeń. Niemalże każde zachowanie bohaterów tłumaczone jest przez podobieństwo do znanych już w historii przypadków.

Poprzez tę powieść autor próbuje opowiedzieć o wielu problemach i sprawach. O miłości, która jest ponad wszystkim, która nie patrzy na czas i różnicę wieku. O życiu, któremu powinniśmy nadać nawet najmniejszy sens. O przyjaźni, która potrafi opróżnić nasze życie z pustki. W "Kafce nad morzem" prezentowanych jest wiele postaw i są podejmowane próby odpowiedzi na wiele pytań, które jednak z powodu swej mnogości są słabo zauważalne. W pewnym momencie przestaje się zwracać na to wszystko uwagę. Najważniejsze staje się doczytanie do końca i zaspokojenie swojej ciekawości, co do finału przygody Nakaty i Tamury.

Początkowo książkę czytało mi się dość ciężko. Akcja wlecze się ślamazarnie i w sumie nie wiedziałem czego się spodziewać dalej. Poza rozpaczaniami Tamury nad swoim ciężkim losem nic się nie działo. Dopiero traumatyczne przeżycie Nakaty wniosło ożywienie w lekturę. Nie poleciłbym tej książki, jako pierwsze spotkanie z Murakamim, choć zawiera ona wszystko z czego ten autor słynie. Jednakże jak pisałem jest tego tutaj tego wszystkiego trochę za dużo, i "Norwegian Wood" cenię trochę bardziej. Mam nadzieję że następne moje spotkanie z nim odbędzie się za niedługi czas.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

"Kafka nad morzem" to byla trzecia książka Murakamiego, którą przeczytałam. Miała to być lektura na wakacyjny wyjazd, jednak po przeczytaniu kilkudziesięciu stron uznałam, że nie wiadomo o co chodzi, mialam wrazenie jakby pisane byly dwa nie związane ze sobą opowiadania w jednej ksiażce. Po kilku dniach ciekawość jednak wzięła góre i postanowiłam czytać ja dalej... i udało mi sie ją skończyć. Jest najdziwniejsza z książek Murakamiego jaka czytałam (wczesniej Norwegian Wood i Na poludnie od granicy, na zachod od slonca) i mimo, ze ja przeczytalam, nadal kilka kwestii zostaje dla mnie niejasnych.