Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

wtorek, 9 czerwca 2009

Niebo nad Brukselą


Nowa seria wydawnicza Egmontu "XX Wiek/Wiek XXI" została zapoczątkowana, na WSK, albumem Bernara Yslaire'a. Jest to dość znany Belgijski rysownik. Zakupiłem ten komiks ze względu na bardzo ładnie zapowiadającą się grafikę i chęć zainteresowaniem się, w końcu, komiksami europejskimi. Wcześniej słyszałem jedynie zachwyty nad inną jego pracą wydaną w Polsce - "Sambre", poza tym widziałem przykładowe plansze, które były udostępnione przez wydawcę.

Yslaire stworzył ten album po rozpoczęciu inwazji na Irak przez armie amerykańską i brytyjską. Jest to jego protest przeciwko bezmyślnej brutalności i głupoty polityków, przez których najbardziej cierpią zwykli obywatele. Nawiązuje również do happeningu Johna Lennona i Yoko Onno, którzy protestowali przeciw wojnie w Wietnami publicznym stosunkeim seksualnym. Wtedy też utworzyli słynne hasło "Make Love Not War". W "Niebo nad Brukselą" dość często pojawia się również piosenka "Imagine", chyba najsłynniejszy protest-song w historii.


W Brukseli dochodzi do przypadkowego spotkania Żyda (a właściwie Chazara) z młodą Arabką (urodzoną w Belgii). Osób z nienawidzących się narodów, które od wieków walczyły ze sobą, a w XX wieku nastąpiła eskalacja tego konfliktu. Dziewczyna ma na sobie pas z materiałami wybuchowymi, co szybko wyłapuje chłopak. Jednakże nie próbuje jej powstrzymać przed dokonaniem samobójczego zamachu, a zaczyna się do niej "dobierać". Pomimo że ona tego nie chce, dochodzi do zbliżenia i po tym nic już nie jest oczywiste. Czy wykonała misje, dzięki której miała przekonać do siebie rodzinę, że jest jej warta? Całej tragedii dopełnia jeszcze swego rodzaju nieokreślenie bohaterów, którzy nie mogą o sobie powiedzieć, że są prawdziwym Żydem lub Arabką. W takim razie czemu popełniają grzechy swoich dawnych przodków. Przecież wojna i śmierć jest dużo gorsza niż miłość do "wroga".

Album jest nasycony seksem i odważnymi kadrami. Autor nie ukrywa, też że właśnie w ten sposób chciał ukazać nam śmieszność ludzkich poczynań. W świecie gdzie prowadzonych jest tyle wojen, które można na bieżąco śledzić w mediach, seks budzi często dużo większe zgorszenie, choć jest bardziej naturalny od zabijania się nawzajem.


Komiks czytało się całkiem przyjemnie choć rysunki okazały się dość "brudne". Jest parę ramek, na których można się zatrzymać ale większość była chyba robiona w pośpiechu. Do tego duża część stron to przebitki z telewizora, trochę zmienione przez photoshopa. Yslaire nie wysilił się nawet na rysunkową kalkę. Sama historia jest bardzo prosta a plan zamachu trochę naciągany. Po lekturze mam bardzo mieszane uczucia. Więc może jeszcze wrócę do niej, ale to za jakiś dłuższy czas.

Brak komentarzy: