Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

środa, 15 lipca 2009

"Zmierzch"

Ostatnimi czasy na listach bestsellerów sukces odnosi seria książek autorstwa Stephenie Meyer. Cykl ten składa się z czterech części i łącznie ma objętość przeszło 2200 stron.
* Zmierzch /Twilight/
* Księżyc w nowiu /New Moon/
* Zaćmienie /Eclipse/
* Przed świtem /Breaking Dawn/

Na podstawie pierwszego tomu powstała ekranizacja, a kolejne części są w produkcji. Obejrzałem ją tylko z ciekawości i chęci porównania papieru z kliszą filmową. Adaptacja jest przeciętna i raczej zachęcałbym do zapoznania się z pierwowzorem a film zostawił prawdziwym fanom.

Nie od dziś wiadomo, że na świecie żyją wampiry. W nocy wyłażą ze swych trumien i pod postacią nietoperza zakradają się do sypialni ofiary. Jak ognia unikają światła słonecznego, czosnku i osikowych kołków. Tak z grubsza wygląda typowy nieumarły. Stephenie Meyer w swej książce pomajstrowała przy micie Draculi i zmieniła to i owo. Muszę przyznać, że zmiany te wprowadziły kilka ciekawych nowości do uniwersum wampirów. Do lamusa odeszły kołki i czosnek, światło dzienne nikogo nie zabija, a jedynie w słoneczne dni powoduje nienaturalny połysk skóry. Jest to w sumie jedyny problem nieumarłych oprócz tego, że raz na kilka lat zmuszeni są do przeprowadzki, aby nikt nie zauważył że się nie starzeją. Bardzo przypadła mi do gustu wizja wampirów jako bogatych "ludzi" posiadających niemałe majątki zgromadzone przez setki lat, a nie krwiopijców uparcie mieszkających w katakumbach czy innych lochach w kurzu, brudzie i pajęczynach. Świat wykreowany przez panią Meyer przedstawia nieśmiertelnych jako majętne osoby, mieszkające w luksusowych posiadłościach, jeżdżących drogimi wozami i mających praktycznie nie ograniczony budżet, które skończyły najlepsze szkoły (często kilkakrotnie). Wszystko pięknie i ładnie, a nawet lepiej, bowiem wampiry dodatkowo odrzuciły łaknienie ludzkiej krwi i zadowolą się marną pumą czy jeleniem. Ta sielanka mogłaby trwać wiecznie (dosłownie), gdyby nie to że powyższe dotyczy tylko kilku wampirzych rodzin. Reszta podróżuje po świecie co rusz kogoś zabijając dla zaspokojenia głodu - zazwyczaj są to jednak nieduże grupy. 2-3 osobowe oddziały respektują także granice wytyczone przez terytoria innych grup i starają się je ominąć bądź przejść nie zostawiając po sobie ofiar. Kolejną przestrzeganą regułą jest nie ujawnianie się, czytaj: "nie wolno skakać po dwadzieścia metrów przy świadkach, zabić kogoś publicznie czy chodzić w słoneczne dni jarząc się niczym neon". Od razu nasuwa się pytanie kto pilnuje przestrzegania owych nakazów? Otóż wampiry żyjące całe wieki wykształciły wśród siebie coś na wzór monarchii. Władzę tą sprawuje najstarszy ród - Volturi. Jego trzej przywódcy, obdarzeni nadprzyrodzonymi siłami, wraz z dworem i wojskiem rezydują w Wenecji. W przypadku złamania jakiegoś zakazu, błyskawicznie wysyłają oddziały porządkowe, które brutalnie i skutecznie eliminują winnego. Jak się usuwa niepokornych skoro czosnek i kołek nie działa? Sposób jest jeden: rozerwanie na kawałki i spalenie ich w ognisku.

Fani tajemniczych zjawisk rodem z horroru będą zachwyceni faktem, że autorka nie skończyła na wampirach. Równolegle do nich, żyją wilkołaki! Ci z kolei wywodzą się z plemion indiańskich, które z pokolenia na pokolenia przekazują wilcze geny. W ich przypadku również wyrzucono kilka mitów, między innymi przemiana jest kwestią woli a nie pełni księżyca a srebrne kule nie wskórają nic więcej niż ołowianie. Młodzi Indianie muszą uczyć się panowania nad emocjami, aby w pełni kontrolować swoją metamorfozę. To ważny okres w ich życiu, gdyż po pierwszej przemianie ciało zaczyna rosnąć w przyspieszonym tempie, zmysły wyostrzają się znacznie a w bonusie dostają błyskawiczną regeneracje ran. Sfora zyskuje zdolność czytania w myślach innych wilków oraz zaglądania do ich wspomnień. Dzięki temu stado staje się jednym organizmem, dodajmy że wysoce śmiertelnym dla przeciwnika. Geneza powstania wilkołaków jest bardzo mocno związana z istnieniem wampirów. Im więcej bladych twarzy kręci się w okolicy, tym większa staje się wataha i więcej chłopców przechodzi przemianę. Miejsce ma również magiczne zjawisko "wpojenia" polegające na związaniu ze sobą chłopaka i dziewczyny tworzących od tej pory nierozłączną parę.


Główną bohaterką tetralogii jest Bella Swan. Siedemnastoletnia dziewczyna mieszka w Phoenix razem z matką Renee i jej nowym partnerem. Kiedy oboje postanawiają się przeprowadzić na Florydę, Bella decyduje się na przenosiny do ojca. Charlie jest szeryfem w niewielkim miasteczku Forks w stanie Washington. Renee odeszła z córką gdy ta miała zaledwie kilka miesięcy. Od tamtej pory Bella widywała ojca głównie w wakacje, które spędzali razem w Forks.
Nastolatka rozpoczyna naukę w miejscowym liceum i niedługo podejmuje pracę w sklepie. Na początku jej jedynym znajomym jest wakacyjny kolega Jacob. Chłopak jest synem wodza plemienia indiańskiego z pobliskiego rezerwatu La Push. Bella zyskuje kilku nowych znajomych, jednak od pierwszego dnia interesuje ją rodzeństwo Cullenów - Edward, Alice, Jasper, Emett i Rosalie. Ta nietypowa paczka unika kontaktu z innymi i obraca się jedynie w swoim towarzystwie. Są adoptowanymi dziećmi lekarza Carlisa Cullena i jego żony Esme. Ich drogie ubrania i samochody oraz ponadprzeciętna uroda nie pasują za bardzo do małomiasteczkowej atmosfery.
Pewnie już się domyślacie kim są przyjaciele bohaterki. Nasza Bella trafia między plemię wilkołaków i wampirzą rodzinę. Obie strony zawarły porozumienie w myśl którego nie przekraczają granicy miedzy Forks a La Push. Wilkołaki zgodziły się na obecność Cullenów tylko dlatego, że nie żywią się ludzką krwią i potrafią pohamować pragnienie. Udział Belli w całej historii ograniczyłby się może tylko do roli obserwatora gdyby nie posiadana przez nią pewna zdolność. Czytający w myślach Edward ma problem z panną Swan i nie może zajrzeć w jej umysł. Ta wyjątkowa sytuacja tak intryguje i zarazem denerwuje Edwarda, że postanawia bliżej poznać tajemniczą nastolatkę. Początkowa niechęć przeradza się w uczucie, a Bella szybko odkrywa prawdę o ukochanym i zostaje wprowadzona w świat wampirów. Równolegle znajomość z Jacobem zaczyna przekraczać granice przyjaźni, co komplikuje ich relację. Odwieczny problem miłosnego trójkąta okraszony wampirami i wilkołakami okazuje się naprawdę strawny i przyjemny w odbiorze. Odkrycie niezwykłej prawdy o rodzinie Cullenów i wstąpienie Jacoba na drogę wilkołaka napędza akcję i nie pozwala się nudzić. Dodajmy jeszcze, że w okolicy pojawi się wędrowna grupa wampirów i swoje trzy grosze dorzuci ród Volturi. Przyznam, że jest kilka momentów w których fabuła wchodzi w tryb ROMANS i trochę się dłuży, ale to w końcu jest romans z elementem horroru i jako taki jest całkiem żwawy. Opowieść ta trwa cztery tomy i streszczanie jej nie ma sensu, już sporo zdradziłem a kolejne szczegóły mogłyby popsuć przyjemność z czytania.


Podsumowując, jest to tytuł dla młodszych czytelników. Dziewczyny znajdą tu ckliwe uczucia i pierwsze miłości. Chłopcy natomiast masę dynamicznych starć między wilkołakami i wampirami. Stephenie Meyer udało się w sprytny sposób umieścić nietypowe postaci w naszych realiach. Głównym plusem książek są właśnie wykreowani przez nią bohaterowie, którzy podczas śledzenia opowieści zyskują sympatie czytelnika i ciężko ich nie polubić. Sama opowieść od strony fabularnej jest na dobrym poziomie choć momentami brakuje jej polotu i kilka wątków rozwiązano nielogicznie. Gorzej wygląda sprawa samego stylu i prowadzenia narracji. Autorka pisze dość banalnie i zdecydowanie dla młodszych odbiorców (myślę, że jest to spowodowane chęcią powtórzenia komercyjnego sukcesu "Harrego Pottera") jednak brakuje tu talentu na miarę Joanne K.Rowling. Najbardziej irytującym punktem książki jest główna bohaterka. Wiem, że to z założenia romans, ale całe te ochy, achy i przewracanie oczami Belli są zbyt często serwowane i po prostu denerwują. Jej wewnętrzne przemyślenia i rozterki są infantylne momentami prowadząc do kretyńskich wniosków. Dobre pomysły i ciekawe charaktery tracą na kiepskim stylu narracji. Jeżeli nie obiecacie sobie po "Zmierzchu" nic więcej ponad solidne czytadło, na przykład na wakacyjne leniuchowanie, to książka spełni swoje zadanie z nawiązką.

1 komentarz:

helsing pisze...

Wampiry, które nie umierają od słońca?! Dziękuję postoję...