Po długim czasie, w końcu, pogodziłem się z książkami. Niejako zostałem zmuszony do tego gdyż nie chciałem zbyt długo przetrzymywać pożyczonego egzemplarza. Z Harukim Murakamimi spotkałem się wcześniej przy krótkim zbiorze opowiadań „Wszystkie boże dzieci tańczą” (2008), który był dość przyjemną lekturą. Tym razem miałem okazję przeczytać wcześniejszą jego powieść „Norwegian Wood” z 1987 roku.Bohaterem jej jest dwudziestoletni Toru Watanabe, który opisuje swoją historie z końca lat sześćdziesiątych. Wtedy to przyszło mu zacząć studia w Tokio i zamieszkać w akademiku. Jest to chłopak o nieprzeciętnej inteligencji i dość odważnym podejściu do życia. Nie boi się czerpać z niego przyjemności, ale również nie robi tego ze szkodą dla innych. Wszystko, co robi wykonuje, aby jemu samemu sprawiało radość i przyjemność. Nie stara się z nikim na siłę przyjaźnić. To wszystko sprawia, że jest dość samotny, jak również to, że spotyka na swojej drodze ludzi bardzo wyjątkowych, którzy potrafią docenić jego charakter. W opowieści głównymi osobami, z którymi spędza czas są dziewczyny. Jedynym przyjacielem był Nagasawa, z którym, poza rozmowami o książkach, chodził na dziewczyny. Kobietami, którymi się interesował były Naoko i Midori. Pierwsza z nich była jego przyjaciółką z dzieciństwa, i dziewczyną dawnego przyjaciela, który popełnił samobójstwo w wieku 17 lat. Druga zaczepiła go podczas obiadu między zajęciami już na uniwersytecie. Dwie zupełnie przeciwne osobowości, a zajmujące w jego sercu tyle samo miejsca. Jednakże relacje z żadną z nich nie należały do łatwych. Mimo tego do końca czekał cierpliwie i nie chciał żadnej skrzywdzić.
Całość jest dość przejmującą opowieścią o dojrzewaniu w samotności i tęsknocie do drugiej osoby, która nie jest przecież aż tak daleko. Jak dla mnie jest to bardzo współczesna i kaleka wersja romantyzmu, gdzie młodzi ludzie są w stanie czekać na drugą osobę i opowiadać sobie w listach o wielkości swojego uczucia. W tym czasie jednak nie rezygnują z zaspokajania swojego pożądania i wmawiają innym, że uprawiają seks z innymi jedynie aby uspokoić hormony, i skoro nie ma w tym żadnego uczucia to się nie liczy. Motyw samobójstwa również jest dość wyraźny. Wokół Watanabego, wiele osób w ten sposób zakończyło swój żywot, jednakże on dzięki temu stawał się coraz silniejszy i zaczynał jeszcze bardziej doceniać życie.
Ogólnie książkę polecam gdyż lektura jest dość interesująca, zwłaszcza w kontekście kulturowym. Kiedy w Polsce lata sześćdziesiąte kojarzą się z szarością i komunizmem, otrzymujemy obraz wolnej młodzieży z dalekiej Japonii, którzy cieszą się życiem i nieskrępowanie, którego u nas moglibyśmy pozazdrościć po dziś dzień.
3 komentarze:
Kamil, wreszcie piszesz o czymś co mogę skomentować. :P Co prawda jeszcze nie czytałam Norwegiana, ale jest on w moich planach. Zaciekawiło mnie ostatnie zdanie w tym poście o wolnej i nieskrępowanej młodzieży... Muszę przeczytać książkę, żeby wiedzieć co miałeś na myśli, ale mi lata 60-te kojarzą się z falami strajków studenckich, więc chyba jednak nie byli do końca wolni... Właśnie trafiłam na informacje o filmie "Śmiertelne żniwa w Japonii" na ten temat. Może warto go obejrzeć? :)
O strajkach też jest w książce, ale autor dość ostro się z nimi rozprawia, co też mi się podobało. Jednakże jest to mało znaczącym fragmentem. ;)
No to przeczytałam. :) Szczerze mówiąc z wszystkich książek Murakamiego, które do tej pory miałam przyjemność czytać ta spodobała mi się najmniej i trochę się dziwię, czemu to właśnie o niej się mówi,że każdy Japończyk ją czytał... Niedługo przed nią czytałam "Przygodę z owcą", która miała kompletnie inny klimat niż ta. Jednak ten drugi "magiczny" świat, który występuje w większości książek Murakamiego jest według mnie niezbędny, żeby mnie poruszyć. Tym razem książka była osadzona w zupełnie zwyczajnych realiach, mimo że główny bohater jak zwykle był dość oryginalny. Cały świat, którego tu mi brakowało był chyba zastąpiony seksem, którym książka jest aż do przesady wypełniona. Dopiero ostatnie zdanie świadczy o jakimś oderwaniu się od rzeczywistości... Oczywiście czytało mi się bardzo lekko i przyjemnie jak zawsze Murakamiego, ale uczucia mam raczej mieszane.
A rozprawienie się ze strajkami też mi się spodobało. :)
Prześlij komentarz