Po długich ośmiu miesiącach czekania od pierwszego tomu, Manzoku wreszcie przyspieszyło i wypuściło dwa kolejne dając nadzieję na przyspieszenie cyklu wydawniczego. Niestety po kolejnych dziewięciu miesiącach jest jeszcze gorzej. Nie został opublikowany żaden komiks, nie podano żadnych nowych wiadomości, nie uaktualniono strony internetowej a z plotek wynika, że wydawnictwo ma spore problemy i nie wiadomo czy coś się w tej materii zmieni. Niestety ucierpią na tym fani dobrych komiksów, gdyż wiele ciekawych serii może zostać nieukończona, w tym i „Ostatni z mężczyzn”. Ja wykorzystałem tę okazję i postanowiłem zainwestować w oryginalne wydania w wersji DeLuxe. W tym poście połączę opis drugiego tomu tegoż wydania z zawartą w niej historią pierwotnie opublikowaną jako TPB pod tytułem „Safeword”.
Wydanie DeLuxe różni się od regularnego przede wszystkim większym formatem. Wszystkie plansze są powiększone z typowego B5 (170 x 260 mm) do 190 x 285 mm. Dostajemy więc możliwość jeszcze lepszego podziwiania poczynań rysowniczki Pia Guerry, która wykonuje świetną robotę. Następną cechą jest twarda okładka z obwolutą. Co prawda grafika na jej froncie nie powala niczym i jest dość prosto skonstruowana, natomiast super wygląda czarna okładka z ‘wygrawerowaną’ literą Y pod nią. Na końcu książki znajduje się cały scenariusz do jednego z zeszytów (w tomie #1 są wczesne wersje projektów postaci). Owe wydania są również znacznie grubsze, gdyż składają się na nie po dwa zwykłe TPB, dzięki czemu będzie ich jedynie 5. Zważywszy na cenę ($29,99) mała liczba tomów jest plusem. Natomiast jedynym zauważalnym w tej chwili minusem jest długi czas czekania na kolejne części. Tom numer 3 ma być dostępny w sklepach dopiero w maju. Choć pewnie i tak będzie to szybciej niż Manzoku.
Wracając do samej historii. Tytułowe safeword jest tzw. słowem kluczem (bezpieczeństwa) w BDSM, który przerywa ‘uciechy’. W kontekście opowieści jest to potrzebna informacja. Jednakże nie ma paniki, York nie zabawia się z panienkami za pomocą pejczy (może później?), ale dowiadujemy się o pewnych skrywanych tajemnicach głównego bohatera. Poznajemy również kolejnego agenta Culper Ring – 711, który w dość nietypowy sposób zmienia zachowanie ostatniego samca i temperuje jego samobójcze zachowania. Pia Guerra jak zwykle raczy nas miłymi dla oka rysunkami i naprawdę nie ma się nad czym rozpisywać.
Kolejną historią zawartą w tym tomie jest „Widow’s Pass” rysowaną dla odmiany przez Gorana Parlova. Prawie zupełnie nie widać różnicy w zmianie rysownika. Może są trochę bardziej oszczędne w szczegóły i ostrzejsze, ale zupełnie nie wybijają z rytmu, w którym trzyma nas Vaughan. Tym razem, naszych bohaterów zdążających do San Francisco, zatrzymuje blokada na autostradzie założona przez pozostałe członkinie „Son’s of Arizona” – wierzące, że wyginiecie mężczyzn to zorganizowany spisek rządu federalnego. Autor znów ukazuje kolejne idiotyczne zachowanie samotnych kobiet. Nie ważne, że przez ich działania z głodu umiera zachodnia część USA, najważniejsze żeby udowodnić swoją teorie. Poznajemy również młodą dziewczynę zakochaną w motoryzacji, której trzeba będzie zaufać.
Cały czas nie dają o sobie zapomnieć grupy pościgowe – Amazonki wraz z siostrą Yoryka Hero, oraz wywiad Izraela. Dzieję się trochę mniej niż poprzednim razem, ale to chyba cisza przed burzą. Wciąż mam wielką frajdę z czytania tego tytułu i już nie mogę się doczekać na kolejny gruby tom! Oby do maja!
Wydanie DeLuxe różni się od regularnego przede wszystkim większym formatem. Wszystkie plansze są powiększone z typowego B5 (170 x 260 mm) do 190 x 285 mm. Dostajemy więc możliwość jeszcze lepszego podziwiania poczynań rysowniczki Pia Guerry, która wykonuje świetną robotę. Następną cechą jest twarda okładka z obwolutą. Co prawda grafika na jej froncie nie powala niczym i jest dość prosto skonstruowana, natomiast super wygląda czarna okładka z ‘wygrawerowaną’ literą Y pod nią. Na końcu książki znajduje się cały scenariusz do jednego z zeszytów (w tomie #1 są wczesne wersje projektów postaci). Owe wydania są również znacznie grubsze, gdyż składają się na nie po dwa zwykłe TPB, dzięki czemu będzie ich jedynie 5. Zważywszy na cenę ($29,99) mała liczba tomów jest plusem. Natomiast jedynym zauważalnym w tej chwili minusem jest długi czas czekania na kolejne części. Tom numer 3 ma być dostępny w sklepach dopiero w maju. Choć pewnie i tak będzie to szybciej niż Manzoku.
Wracając do samej historii. Tytułowe safeword jest tzw. słowem kluczem (bezpieczeństwa) w BDSM, który przerywa ‘uciechy’. W kontekście opowieści jest to potrzebna informacja. Jednakże nie ma paniki, York nie zabawia się z panienkami za pomocą pejczy (może później?), ale dowiadujemy się o pewnych skrywanych tajemnicach głównego bohatera. Poznajemy również kolejnego agenta Culper Ring – 711, który w dość nietypowy sposób zmienia zachowanie ostatniego samca i temperuje jego samobójcze zachowania. Pia Guerra jak zwykle raczy nas miłymi dla oka rysunkami i naprawdę nie ma się nad czym rozpisywać.Kolejną historią zawartą w tym tomie jest „Widow’s Pass” rysowaną dla odmiany przez Gorana Parlova. Prawie zupełnie nie widać różnicy w zmianie rysownika. Może są trochę bardziej oszczędne w szczegóły i ostrzejsze, ale zupełnie nie wybijają z rytmu, w którym trzyma nas Vaughan. Tym razem, naszych bohaterów zdążających do San Francisco, zatrzymuje blokada na autostradzie założona przez pozostałe członkinie „Son’s of Arizona” – wierzące, że wyginiecie mężczyzn to zorganizowany spisek rządu federalnego. Autor znów ukazuje kolejne idiotyczne zachowanie samotnych kobiet. Nie ważne, że przez ich działania z głodu umiera zachodnia część USA, najważniejsze żeby udowodnić swoją teorie. Poznajemy również młodą dziewczynę zakochaną w motoryzacji, której trzeba będzie zaufać.
Cały czas nie dają o sobie zapomnieć grupy pościgowe – Amazonki wraz z siostrą Yoryka Hero, oraz wywiad Izraela. Dzieję się trochę mniej niż poprzednim razem, ale to chyba cisza przed burzą. Wciąż mam wielką frajdę z czytania tego tytułu i już nie mogę się doczekać na kolejny gruby tom! Oby do maja!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz