Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

niedziela, 12 kwietnia 2009

Anime - Kwiecień 2009 #1

Kwiecień jest w japońskiej telewizji okresem wysypu nowości. Rozpoczynają się kolejne sezony starych hitów i wprowadzane są nowe tytuły. Ilość jest tak ogromna, że każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Ja zawsze staram się wyłapać najciekawsze pozycje już na starcie. Z tego powodu, w tym okresie bacznie śledzę doniesienia o nich i zawczasu planuję, które anime będę chciał sprawdzić. Obecnie jestem w trakcie i udało mi się przejrzeć pierwsze odcinki kilku serii, które wydawały mi się w jakiś sposób ciekawe. Czy to ze względu na twórców, przykładowe zdjęcia, zarys fabuły lub po prostu z czystej ciekawości.


Na początek przedstawię dwa pewniaki. Pierwszym jest nowa wersja popularnej i dość udanej serii z 2003 roku - "Full Metal Alchemist". Po dogonieniu mangowego pierwowzoru, twórcy postanowili zakończyć akcję po swojemu na 51 odcinku. Lepsze to niż sztuczne zapychanie bzdurnymi elementami fabuły, aż znów będzie można czerpać z pomysłów Hiromu Arakawy. Teraz, wykorzystując dużo więcej powstałych tomów, dostajemy odświerzoną wersję z podtytułem "Brotherhood". Bracia Edward i Alphonse Elric wyruszają na poszukiwanie Kamienia Filozoficznego aby odzyskać to co stracili przy próbie ożywienia swojej matki. Poprzednia seria mi bardzo podeszła. Akcja była prowadzona dość żwawo, dużo humoru i ciekawy świat alchemii sprawiły, że bardzo szybko zleciał czas na oglądaniu. Nowa wersja zapowiada się równie intrygująco, a dodatkowo mamy jeszcze lepszą jakość obrazu (tym razem widescreen i w HD). Dzięki temu osoby, które nie widziały starego Alchemika, nie muszą do niego wracać i od razu zabrać się za to co dostajemy w tej chwili.


Drugim pewniakiem, z zupełnie innych powodów, jest DRAGON BALL KAI. Nie są to niestety nowe przygody Goku i spółki wymyślone przez Akirę Toriyamę. Producenci znaleźli kolejny sposób aby zarobić dodatkowe pieniądze na tym kultowym tytule. Ja, jak większość polskich fanów m&a, wychowałem się właśnie na walkach o Smocze Kule. Rok 2009 jest dwudziestą rocznicą rozpoczęcia pierwszej emisji, najbardziej znanej i popularnej części, "Dragon Ball Z". Licząca 291 epizodów podróż została skrócona tak aby, jak najdokładniej, odpowiadała pierwotnej historii znanej z mangi. Według zapowiedzi pozbyto się wszystkich mało znaczących fillerów i sztucznie wydłużonych scen. Wszystko ma być dużo bardziej dynamiczne i pasować do XXI wieku i wymagań dzisiejszej młodzieży. Poza nowym montażem postarano się o nową muzykę, która zasąpiła proste dźwięki z dziecięcego keyboarda. Wszystkie kwetsie zostały nagrane od początku, zachowując (tam gdzie nie istniały przeszkody śmiertelne) pierwotnych seyuu. Zremasterowano wszystkie klatki aby dostosować obraz do wymagań HD. Z tego powodu również dostajemy wersję 16:9 i jak zapewniają twócy bez straty obrazu, gdyż zamiast obcinać, dorysowywali rozszerzone tła. W pierwszym epizodzie nie zawsze jest to prawdą. Mimo to efekt i tak jest piorunująco oszałamiający. Trzeba samemu zobaczyć! To co się wydarzy znam na pamięć, ale i tak z zapartym tchem czekać będę na kolejne odcinki (dziś drugi). Mam nadzieję, że skrócenie liczby epizodów o około 200, pozwoli na wydane !wreszcie! "Dragon Balla" w Polsce, czego wszystki życzę z całego serca. Samej serii nie muszę polecać, gdyż każdy kto miałby ją polubić, już ją kocha.


Kolejną serią, którą chciałbym przedstawić jest "Tears of Tiara". Jednakże w tym przypadku nie będę jej polecać. Zaintersowałem się nią poprzez bardzo ładne rysunki bohaterek jednakże gdy są one już w ruchu tak intersująco nie było. Anime jest zrobione na podstawie jakiejś gry RPG, więc fani tego typu zabawy może będą zadowoleni - ja nie. Fabuła w żadnym stopniu nie jest oryginalna. Jakaś dawna, fantastyczna kraina, trochę średniowieczna, jest zagrożona, zbiera się grupa wojoników (wojowniczek), którzy będą jej bronić przed złem. Animacja jest przeciętna a postaci wyglądają jak wyjęte z typowego szkolnego romasidła. Nawet wspomniane bohaterki nie prezentują się tak fajnie jak na zdjęciach promocyjnych. Jeśli lubisz takie klimaty samemu sprawdź, ja podziękowałem już po pierwszym epizodzie.


Na razie tyle. Niedługo napiszę o kolejnych nowościach, które polecam i odradzam. Część z planowanych jeszcze nie wystartowała a jest kilka, które po pierwszym epizodzie nie do końca mnie przekonały.

Brak komentarzy: