Dnia 22, w miesiącu kwietniu, Roku Pańskiego 2009. Na kilkunastu koncertach już byłem, na wielu zespołu KULT, ale to co tego dnia działo się w warszawskim Palladium przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Po raz pierwszy uczestniczyłem w koncercie super-grupy KazikNaŻywo!!! Jak to jest możliwie, że prawie 50 letni człowiek może z taką energią wciąż śpiewać i porywać tłumy. Ja mogę mu jedynie podziękować, za to co stworzył i niech nie przerywa tego.
Drugi koncert w stolicy reaktywowanego KNŻetu był wielką energetyczną bombą, która przy każdej piosence na nowo wybuchała. Cała sala skakała w rytm niebywale mocnego grania. Wersje chociażby znane z płyty "Występ" zupełnie nie przypominają tego co można było usłyszeć. Siedzę zmęczony po koncercie i wciąż gra mi ta muzyka w uszach, nie mogę się pozbyć wrażenia, że wciąż stoję na przeciwko piątki radujących się muzyków. Jak emocje opadną postaram się coś więcej dopisać, ale może to trochę długo trwać. Nie będę pisać, abyście żałowali swojej nieobecności tam, aby nie psuć humoru osobom ze złamanymi kończynami w nieszczęśliwych wypadkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz