Impreza się skończyła, jednakże wspomnienia z niej nie pozostaną na długo w pamięci. Przynajmniej te związane z autografami, panelami i ogólnie mówiąc z komiksami. O sobocie - gdyby nie plecak uginający plecy od ciężaru zakupionych nowości - przez grzeczność, można byłoby w ogóle nie wspominać. Żadne z zaplanowanych wydarzeń nie było na tyle interesujące aby przyjechać do Palladium zbyt wcześnie. Byliśmy jedynie świadkami początku spotkania z twórcami "Komiks W-wa", które zaczęło się szybkim wstępem Makaka i równie szybkim jego zniknięciem z imprezy. Następnie trójka autorów sobie usiadła i gadała, gdyż nie było nikogo kto prowadziłby z nimi rozmowę. Samych słuchaczy również nie było zbyt wielu, jednakże mogło to być dość mylące ze względu na duży rozmiar sali. Po tym zwątpiliśmy i już do Wielkiej Sali nie wróciliśmy. Dla nas ten dzień oznaczał jedynie pozbywanie się pieniędzy i buszowanie wśród ogromnej liczby komiksów.
Na WSK pojawiły się wszystkie, znaczące w Polsce, wydawnictwa: Egmont, Kultura Gniewu, Timof i cisi wspólnicy, Taurus Media, Post, Hanami (jedyny przedstawiciel wydawnictw mangowych, co bardzo smuci), Pro-Arte, Mucha Comics, Ongrys. Do tego dochodzą stoiska Multiversum i Komikslandii z zagranicznymi tytułami, stoisko z art-bookami oraz z archiwaliami i zeszytami zagranicznymi. Niestety nie pojawiło się Manzoku, i nie przywieźli ze sobą długo oczekiwanego przeze mnie "Y- ostatni z mężczyzn" - z kilku źródeł wiadomo, że dwa tomy mają pojawić się na dniach. Największym minusem była mała ilość starych tytułów więc zakupiliśmy jedynie nowości. Ja swoje plany plany, poza wspomnianym "Y", zrealizowałem prawie w całości. Część jeszcze, uzupełnię w tygodniu wizytując Centrum Komiksu.
Niedziela miała zacząć się, dla nas, od Gwiezdnych Wojen, ale spotkanie z redakcją magazynu "Star Wars Komiks" skończyło się szybciej niż zdążyliśmy zająć miejsca. Potem pojawili się żołnierze Imeprium z 501 Legionu, którzy wzbudzili ogólny zachwyt wśród dzieciaków. Nam też dał się on we znaki i parę fotek sobie pstryknęliśmy. Jako, że kolejne spotkania mało nas interesowały powróciliśmy do Palladium na panele z wydawcami. Ciekawe rozmowy dotyczące przyszłości i planowanych tytułów zostały spisane na Kolorowych Zeszytach.
Ogólnie impreza była średnia i mało profesjonalnie zorganizowana. Brak szatni i konieczność noszenia na sobie, zimowych jeszcze, kurtek mocno przeszkadzało w przeglądaniu komiksów. Goście byli, przynajmniej dla nas, mało atrakcyjnym punktem więc nie musieliśmy stać w kolejkach, które był dość długie. To też pokazywało marność miejsca, gdzie się to odbywało czyli korytarz między stoiskami wydawców. Na szczęście nie mieszkamy zbyt daleko od Centrum, więc w kolejnym roku, mimo tegorocznych wpadek, pojawimy się na pewno (ja na 100%).
Mam nadzieję, że w tym roku wybierzemy się jeszcze na Międzynarodowy Festiwal Komiksu do Łodzi. Wstępne plany tegorocznej edycji opublikował portal Poltergeist. Zdjęcia z Warszawskich Spotkań Komiksowych, których kilka udało mi się zrobić, zamieściłem TUTAJ.
Na WSK pojawiły się wszystkie, znaczące w Polsce, wydawnictwa: Egmont, Kultura Gniewu, Timof i cisi wspólnicy, Taurus Media, Post, Hanami (jedyny przedstawiciel wydawnictw mangowych, co bardzo smuci), Pro-Arte, Mucha Comics, Ongrys. Do tego dochodzą stoiska Multiversum i Komikslandii z zagranicznymi tytułami, stoisko z art-bookami oraz z archiwaliami i zeszytami zagranicznymi. Niestety nie pojawiło się Manzoku, i nie przywieźli ze sobą długo oczekiwanego przeze mnie "Y- ostatni z mężczyzn" - z kilku źródeł wiadomo, że dwa tomy mają pojawić się na dniach. Największym minusem była mała ilość starych tytułów więc zakupiliśmy jedynie nowości. Ja swoje plany plany, poza wspomnianym "Y", zrealizowałem prawie w całości. Część jeszcze, uzupełnię w tygodniu wizytując Centrum Komiksu.
Niedziela miała zacząć się, dla nas, od Gwiezdnych Wojen, ale spotkanie z redakcją magazynu "Star Wars Komiks" skończyło się szybciej niż zdążyliśmy zająć miejsca. Potem pojawili się żołnierze Imeprium z 501 Legionu, którzy wzbudzili ogólny zachwyt wśród dzieciaków. Nam też dał się on we znaki i parę fotek sobie pstryknęliśmy. Jako, że kolejne spotkania mało nas interesowały powróciliśmy do Palladium na panele z wydawcami. Ciekawe rozmowy dotyczące przyszłości i planowanych tytułów zostały spisane na Kolorowych Zeszytach.
Ogólnie impreza była średnia i mało profesjonalnie zorganizowana. Brak szatni i konieczność noszenia na sobie, zimowych jeszcze, kurtek mocno przeszkadzało w przeglądaniu komiksów. Goście byli, przynajmniej dla nas, mało atrakcyjnym punktem więc nie musieliśmy stać w kolejkach, które był dość długie. To też pokazywało marność miejsca, gdzie się to odbywało czyli korytarz między stoiskami wydawców. Na szczęście nie mieszkamy zbyt daleko od Centrum, więc w kolejnym roku, mimo tegorocznych wpadek, pojawimy się na pewno (ja na 100%).
Mam nadzieję, że w tym roku wybierzemy się jeszcze na Międzynarodowy Festiwal Komiksu do Łodzi. Wstępne plany tegorocznej edycji opublikował portal Poltergeist. Zdjęcia z Warszawskich Spotkań Komiksowych, których kilka udało mi się zrobić, zamieściłem TUTAJ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz