Reżyseria: Lexi Alexander
Scenariusz: Nick Santora i Art Marcum
Premiera: 5 grudnia 2008
Tytuł: "Max Payne"
Reżyseria: John Moore
Scenariusz: Shawn Ryan, Thomas Fenton i Beau Thorne
Premiera: 15 października 2008
Scenariusz: Nick Santora i Art Marcum
Premiera: 5 grudnia 2008
Tytuł: "Max Payne"
Reżyseria: John Moore
Scenariusz: Shawn Ryan, Thomas Fenton i Beau Thorne
Premiera: 15 października 2008
Witam Państwa na walce wieczoru! Dzisiejszy pojedynek rozegra się między dwoma mścicielami, którzy nie znają litości dla wroga!

W lewym narożniku, ważący tonę, potężny Punisher alias Frank Castle - osiłek potrafiący przyjąć na klatę całą serię z cekaemu i nawet nie stęknąć. Nieznający strachu i zawsze wchodzący głównymi drzwiami w towarzystwie eksplozji i strzałów.
Prawy narożnik należy do Maxa Payne'a. Bardziej zwinny i szybszy od adwersarza nie przepada za frontalnym atakiem. Lubi zachodzić z boku i dopiero wtedy uderzać ze śmiertelną precyzją. Stosuję niebezpieczną taktykę podkradania się i celnych ciosów. Niejeden przeciwnik przekonał się, że nie ma z nim żartów.
Kto zwycięży pojedynek o lepszą ekranizację swych przygód? Kto okaże się lepszym wojownikiem i pierwszy wyprowadzi miażdżący cios? Dowiemy się tego już za chwilę.
Prawy narożnik należy do Maxa Payne'a. Bardziej zwinny i szybszy od adwersarza nie przepada za frontalnym atakiem. Lubi zachodzić z boku i dopiero wtedy uderzać ze śmiertelną precyzją. Stosuję niebezpieczną taktykę podkradania się i celnych ciosów. Niejeden przeciwnik przekonał się, że nie ma z nim żartów.
Kto zwycięży pojedynek o lepszą ekranizację swych przygód? Kto okaże się lepszym wojownikiem i pierwszy wyprowadzi miażdżący cios? Dowiemy się tego już za chwilę.

Punisher rozpoczyna atak z pełnym impetem! Już na początku udaje mu się wtargnąć do domu rodziny mafijnej i przerywa im w dość brutalny sposób wspólne biesiadowanie. Trup skąpany w krwi ściele się gęsto. W dobrze znanym stylu dosłownie kasuje gangsterów jeden po drugim używając wszystkiego co wpadnie mu w ręce, że o arsenale który przyniósł ze sobą nie wspomnę. Niezmordowany mściciel nie poprzestaje jednak na tym. Jednemu z bossów udaje się uciec do kryjówki urządzonej w nabrzeżnych dokach. Frank dopada go w porcie i rozpoczyna się kolejna jatka. Niestety pan z czaszką traci impet a jego ciosy coraz częściej mijają cel. Podczas strzelaniny zabija agenta FBI działającego w mafii pod przykrywką. Kolejnym błędem jest pozostawienie szefa gangu, nie upewniwszy się czy na pewno nie żyje - najprostsza droga do pozyskania śmiertelnego wroga. Sceny, w których Billy Russoti cudem przeżywa i odradza się pod pseudonimem Jigsaw bardzo przypomina motyw z "powstaniem" Jokera w filmie Batman. Teoretycznie Punisher ładuje się w poważne tarapaty i powinien się nieźle napocić aby umknąć ścigającym go funkcjonariuszom FBI i mafii. W praktyce historia szybko robi się banalna a zakończenie nie dość, że przewidywalne, to jeszcze mało efektowne. Pierwsza próba ekranizacji z 1989 roku była tandetną sensacją nakręconą za kilka dolarów. Podejście drugie z 2004 zyskało solidnie wykonanie ale zostało spartaczone reżysersko i fabularnie. W porównaniu do Dolpha Lundgrena, którego twarz nie potrafi wyrazić nic i Thomasa Jane, który wygląda głupkowato, Ray Stevenson wypada poprawnie. Jego gra też nie poraża, ale Punisher wreszcie bez użycia słowa, samym sobą mówi: "Wszystkich was wykończę". Można powiedzieć, że nareszcie ma charakter i wygląda tak jak powinien od początku.
Czas na kontratak Maxa! Detektyw rusza do akcji i już na początku plączą mu się nogi. Jeżeli ktoś lubił komputerowe przygody policjanta i razem z nim mścił się na sprawcach śmierci rodziny musi wiedzieć jedno, w filmie nic z tego nie zostało. Wątek morderstwa oczywiście jest, ale reszta to jakaś głupia historyjka o testach medycznych na żołnierzach i towarzyszących temu halucynacjach z walkirią w roli głównej. Brak klimatu, brak polotu i brak słów żeby opisać tandetę scenariusza i wkurzenie na twórców, że z ciekawej i poruszającej historii zrobili taki chłam. Jakby tego było mało Mark Wahlberg nie gra tylko chodzi po planie filmowym wygłaszając wyuczone kwestie. Po nominaci do Oscara za rolę w "Infiltracji" pomyślałem, że z aktora coś w końcu będzie. Ale najwidoczniej wyróżnienie nie pomogło. Kolejne role w banalnym "Snajperze", śmiertelnie nudnym "Wydarzeniu" i niezbyt udanym filmie "Królowie nocy" pogrążały go coraz bardziej w moich oczach. Na potwierdzenie dorzucił kaszanę pod tytułem: "Max Payne". Szkoda męczyć klawiaturę żeby to opisać...
Wynik walki może być tylko jeden. Po półtoragodzinnej rundzie Punisher masakruje Maxa i robi z niego papkę. I dobrze! Może to nauczy ekipę, żeby więcej nie brała się za film jak nie potrafi a Wahlberga aby się opamiętał zanim straci resztki godności. Pojedynek nie kończy się jednak łatwym zwycięstwem - Frank Castle stoi nad pokonanym Paynem ciężko dysząc i słaniając się na nogach. W kategorii ekranizacji komiksu Batman albo Ironman wytarliby nim podłogę, nie mówiąc o Watchmenach. Innymi słowy, jeżeli możecie ominąć te filmy, nie żałujcie - jest wiele innych, lepszych.
Ps. Zarówno komiksowy Punisher jak i komputerowy Max Payne są postaciami jak najbardziej interesującymi. Powyższe zestawienie opisuje jedynie ekranizacje a dobór tej pary wynika z podobnej genezy powstania, zemście za stratę rodziny oraz premiery filmów w tym samym okresie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz