
Od 7 lutego na kanale HBO, można oglądać Czystą Krew. W USA sezon pierwszy (12 odcinków) zakończył się już jakiś czas temu, a mi udało się właśnie dotrwać do końca. Nie było to łatwe, gdyż początek nie rzucał na kolana, ale po 3 odcinkach zostałem wciągnięty w świetną historię. A już w kwietniu rozpoczyna się emisja drugiego sezonu tego, co by nie mówić, świetnego serialu. Przy okazji wspomnę o świetnej piosence początkowej "Bad Things" w wykonaniu Jace Everett.
Niedaleka przyszłość, Japończycy opracowali sztuczną krew, o nazwie Tru:Blood, dzięki której wampiry nie muszą już wysysać jej z ludzi. Mogli wyjść z ukrycia i stali się jedną z grup społecznych. Dostali prawa jakie dotychczas posiadali jedynie żywi obywatele. Jak zawsze nie wszystkim to się podoba, i to po stronie ludzi jak i wampirów. Dodatkowo do miasteczka wprowadza się wampir, a miejscowe dziewczyny zaczynają ginąć. Kto lub co stoi za tymi morderstwami próbuje dociec kelnerka Sookie Stackhouse, która nie do końca jest zwykłym człowiekiem. W miarę trwania serialu dowiadujemy się, że wampiry nie są jedynymi nadnaturalnymi postaciami zamieszkującymi Amerykę.

Główną bohaterką jest wspomniana Sookie, grana przez Annę Paquin, zdobywczyni Oscara za rolę drugoplanową w filmie Fortepian, i Złoty Glob właśnie za rolę w tym serialu. Już na początku poznajemy jej "umiejętność", która bardzo mocno ją irytuje i przeszkadza w nawiązaniu głębszych relacji z mężczyznami. Zmienia się to gdy poznaje wampira - Billa (Stephen Moyer), przy którym nie musi kontrolować swoich telepatycznych zdolności. Jest jeszcze właściciel baru Sam Merlotte (Sam Trammell), zakochany bez wzajemności w Sookie. Jason Stackhouse, którego uzależnienia wciąż pakują w kłopoty oraz Tara Thornton, która ma problemy ze stabilzacją życiową i matką alkoholiczką. Do tego oczywiście dochodzą inni, nie mniej ciekawi bohaterowie, jednkaże to wokół tych wymienionych kręci się oś fabuły.
Historia jest połączeniem sensacji, dramatu i filmu romantycznego, z elementami komediowymi. Wampiry są jedynie pretekstem do pokazania pewnych zachowań nie zaś jedynym pomysłem na opowieść. Mamy problemy z miłością i tolerancją. Jest szeroki wątek dotyczący uzależnienia od seksu, narkotyków i ugryzień. Zmagania z poczuciem wyalienowania i samotnością, której nie mogą przezwyciężyć najsilniejsze egzorcyzmy. Wszystko to zostało umieszczone w niewielkiej miejscowości w Luizjanie, gdzie ludzie niezbyt przywykli do zmian, muszą poradzić sobie z nagłym wzrostem morderstw i przybyciem nowych "obywateli".

To wszystko ogląda się wyśmienicie. Nie ma dłużyzn i nudnych scen. Wszystko wydaje się być przemyślane i zmierza do jakiegoś sensownego wyjaśnienia. Długo nie wiemy kto i dlaczego (a gdy to następuje jest bardzo zaskakujące), ale poznajemy inne mroczne sekrety, dzięki którym czekanie na następny odcinek to mordęga dla naszej ciekawości. Dowiadujemy się również ciekawych rzeczy na temat wampirów, które niekoniecznie są zgodne z dotychczasowym kanonem. Serial mogę polecić wszystkim lubiącym dobre historie, nawet tym nieprzepadającym za nieumarłymi. Są oni jedynie kontrastem do ukazania historii morderstw i, nie tak zwykłego, życia w małym miasteczku. I należy pamiętać, że po jednej odkrytej tajemnicy przychodzi następna.
Niedaleka przyszłość, Japończycy opracowali sztuczną krew, o nazwie Tru:Blood, dzięki której wampiry nie muszą już wysysać jej z ludzi. Mogli wyjść z ukrycia i stali się jedną z grup społecznych. Dostali prawa jakie dotychczas posiadali jedynie żywi obywatele. Jak zawsze nie wszystkim to się podoba, i to po stronie ludzi jak i wampirów. Dodatkowo do miasteczka wprowadza się wampir, a miejscowe dziewczyny zaczynają ginąć. Kto lub co stoi za tymi morderstwami próbuje dociec kelnerka Sookie Stackhouse, która nie do końca jest zwykłym człowiekiem. W miarę trwania serialu dowiadujemy się, że wampiry nie są jedynymi nadnaturalnymi postaciami zamieszkującymi Amerykę.

Główną bohaterką jest wspomniana Sookie, grana przez Annę Paquin, zdobywczyni Oscara za rolę drugoplanową w filmie Fortepian, i Złoty Glob właśnie za rolę w tym serialu. Już na początku poznajemy jej "umiejętność", która bardzo mocno ją irytuje i przeszkadza w nawiązaniu głębszych relacji z mężczyznami. Zmienia się to gdy poznaje wampira - Billa (Stephen Moyer), przy którym nie musi kontrolować swoich telepatycznych zdolności. Jest jeszcze właściciel baru Sam Merlotte (Sam Trammell), zakochany bez wzajemności w Sookie. Jason Stackhouse, którego uzależnienia wciąż pakują w kłopoty oraz Tara Thornton, która ma problemy ze stabilzacją życiową i matką alkoholiczką. Do tego oczywiście dochodzą inni, nie mniej ciekawi bohaterowie, jednkaże to wokół tych wymienionych kręci się oś fabuły.
Historia jest połączeniem sensacji, dramatu i filmu romantycznego, z elementami komediowymi. Wampiry są jedynie pretekstem do pokazania pewnych zachowań nie zaś jedynym pomysłem na opowieść. Mamy problemy z miłością i tolerancją. Jest szeroki wątek dotyczący uzależnienia od seksu, narkotyków i ugryzień. Zmagania z poczuciem wyalienowania i samotnością, której nie mogą przezwyciężyć najsilniejsze egzorcyzmy. Wszystko to zostało umieszczone w niewielkiej miejscowości w Luizjanie, gdzie ludzie niezbyt przywykli do zmian, muszą poradzić sobie z nagłym wzrostem morderstw i przybyciem nowych "obywateli".

To wszystko ogląda się wyśmienicie. Nie ma dłużyzn i nudnych scen. Wszystko wydaje się być przemyślane i zmierza do jakiegoś sensownego wyjaśnienia. Długo nie wiemy kto i dlaczego (a gdy to następuje jest bardzo zaskakujące), ale poznajemy inne mroczne sekrety, dzięki którym czekanie na następny odcinek to mordęga dla naszej ciekawości. Dowiadujemy się również ciekawych rzeczy na temat wampirów, które niekoniecznie są zgodne z dotychczasowym kanonem. Serial mogę polecić wszystkim lubiącym dobre historie, nawet tym nieprzepadającym za nieumarłymi. Są oni jedynie kontrastem do ukazania historii morderstw i, nie tak zwykłego, życia w małym miasteczku. I należy pamiętać, że po jednej odkrytej tajemnicy przychodzi następna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz