Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

wtorek, 10 marca 2009

Strzał w "10"? (część 1)

Tytuł: „Za garść posoki” /’Fistful of Blood’/
Scenariusz: Kevin Eastman
Rysunki: Simon Bisley
Wydanie: Hella Komiks 2008

Na samym początku muszę przyznać się, iż jestem wielkim fanem twórczości Simona Bisley'a. Odkąd pierwszy raz miałem przyjemność zobaczyć rysunki ilustrujące komiks „LOBO: Ostatni Czarnian” (TM-Semic 1994), regularnie śledzę poczynania tego artysty i nie przepuszczam żadnej okazji, aby obejrzeć kolejne prace wychodzące spod ręki Bisley'a. Niestety odbywa się to głównie za sprawą Internetu, gdyż ciężko liczyć na rodzimych wydawców. Dlatego z dużym entuzjazmem przyjąłem wiadomość o wydaniu przez Hella Komiks tytułu „Za garść posoki” z grafiką jego autorstwa.

Album ma niewątpliwie wiele zalet „technicznych”. Format większy od A4 idealnie eksponuje plansze z grafiką (często całostronicowe kadry) a świetnej jakości papier i twarda oprawa czynią z komiksu wręcz luksusowe wydanie. Dodając do tego objętość na poziomie 96 stron, cena 32zł wydaje się co najmniej kusząca (malkontenci mogą narzekać że rysunki są czarno-białe, ale to kwestia gustu).
Teraz zajrzyjmy do środka.

SCENARIUSZ:

Akcja komiksu rozgrywa się w „nieokreślonej przyszłości”, a za tło służy sceneria miasteczka, będącego niegdyś planem filmowym westernów. Przez pierwszą połowę klimat dzikiego zachodu jest utrzymany i praktycznie nic nie zdradza, że znajdujemy się w przyszłość, a nie na prerii. Dopiero dalej zaczynają pojawiać się samochody, motocykle, a wreszcie mega-wielkie-spluwy i statek kosmiczny rodem z science-fiction.


Sama fabuła to ni mniej, ni więcej, wariacja na temat filmu Akiry Kurosawy pod tytułem „Yojimbo”(1961). W obrazie tym, samotny ronin trafia do feudalnej wsi japońskiej, gdzie wikła się w spór pomiędzy dwoma rodzinami ówczesnej jakuzy. Film doczekał się remake’u "Ostatni Sprawiedliwy"(1996) z udziałem Bruce’a Willis’a, w którym feudalną Japonię zamieniono na Stany Zjednoczone lat trzydziestych, ronina na gangstera a jakuzę na mafię.

W „Za garść posoki” scenariusz różni się detalami, mają one jednak wielkie znaczenie dla odbioru całości. Po pierwsze, głównym bohaterem jest kobieta (o nieznanym imieniu) co pozwala dodać wątek „gołego tyłka” czyli kilkanaście śmiałych kadrów z nagim ciałem w roli głównej (dobrze, że Bruce Willis też nie latał nago w filmie). Wreszcie, gdy „bezimienna” zdobywa odzienie, ogranicza się ono do pasa z bronią i kilku dodatków, a najwięcej zakrywa kapelusz z szerokim rondem. Nasza bohaterka w ogóle jest „oszczędna”, gdyż nie wypowiada nawet pojedynczego słowa w całym komiksie.


Ale to nie koniec zaskakujących „modyfikacji”. Oprócz osadzenia akcji na dzikim zachodzie "A.D.przyszłość", najoryginalniejsza zmiana dotyczy dwóch gangów zaciekle walczących ze sobą o wpływy w mieście „…którego nazwa zmieniała się tak często, że nawet ja kompletnie nie mam pojęcia jak je nazwać…”. Otóż samurajów i gangsterów zastąpiono bandą zombie i wampirów! Celem ich sporu jest zdobywanie „świeżego mięsa” a tego nie ma za dużo w opuszczonej mieścinie. Wyobraźcie sobie ich poruszenie, gdy między nimi pojawia się człowiek w postaci kobiety (i to nagiej!). Już w pierwszym starciu z zombie, okazuje się jednak, że nasza bohaterka nie jest bezbronną sierotką rzuconą na pożarcie bestiom. Bardzo sprawnie posługuje się bronią palną i szybko „usypia” kilku truposzy na amen.

Co z tej niecodziennego mieszanki wyniknie, musicie dowiedzieć się sami, ale nie liczcie na poważne dialogi i dylematy znane z filmów. Tych kilka wymienionych powyżej zmian, usuwa powagę opowieści o samotnym bohaterze walczącym o (prze) życie i szukającym zysku w myśl przysłowia: "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta". Golizna, wampiry i zombie dają w zamian klimat sennego miasteczka, przez które raz po raz przechodzi tornado porządnej młócki.

CZĘŚĆ DRUGA

Brak komentarzy: