Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

czwartek, 12 marca 2009

Walc z Baszirem


Izraelsko-francuski film animowany, w reżyserii Ari Folmana z 2008 roku, w polskich kinach zagości dopiero w kwietniu. Trochę późno jak na obraz nominowany do Złotej Palmy i Oskara oraz zdobywce Złotego Globu. Na szczęście istnieje możliwość dostania tego filmu poprzez internet i właśnie ten sposób polecam, gdyż zasługuje on na obejrzenie.

"Walc z Baszirem" jest rozprawą na temat bezsensu wojny i pewną amnezję na to wszystko co się na niej wydarzyło. Głównym bohaterem jest reżyser tej animacji, który próbuje przypomnieć sobie czy uczestniczył w Pierwszej Wojnie Libańskiej. Po spotkaniu ze starym przyjacielem, zaczyna prześladować go wizja - jest na plaży w Bejrucie w dniu masakry Palestyńczyków przez libańskie oddziały maronickie, jednakże nie jest przekonany co do jej prawdziwości.

Zaczyna się podróż do znajomych, którzy mogliby mu przypomnieć więcej o jego udziale w tej wojnie. W czasie spotkań, z towarzyszami broni, zaczyna odkrywać kolejne wspomnienia, z którymi musi się zmierzyć. Widzimy jak cała ta walka była pozbawiona sensu. Żołnierze, w czasie transportu na front, bawią się przy dyskotekowej muzyce i alkoholu; później wychodzą na ląd i nie wiedzą gdzie; zaczynają strzelać - nie wiadomo do kogo. Z perspektywy czasu wszystko wydaje się mało realne, ale niestety wydarzyło się naprawdę. Cała wojna polegała na strzelaniu wokoło i pozbywaniu się martwych i rannych. O samej masakrze żołnierze, stacjonujący przy obozach uchodźców, nie mieli pojęcia. Widzieli jak Falangi zabijają ludzi, jednakże ich interwencje u dowódców na nic się zdały, i cywile cały czas ginęli.


Ari Folman był uczestnikiem tych wszystkich wydarzeń, jednakże stara się pokazać konflikt bardzo obiektywnie. Nie broni Izraelczyków ani nie wybiela palestyńskich terrorystów. Przede wszystkim zwraca uwagę na zapomnienie. Doszukuje się podobieństwa tej masakry z sytuacją Żydów w czasie II Wojny Światowej, co jest dość odważnym posunięciem. Wtedy oni byli ofiarami, a w Libanie, nie bezpośrednio, stali się katami.

Na koniec filmu dostajemy dokumentalne obrazy tego co zaszło pod Bejrutem i dopiero wtedy odczuwamy że całe te absurdalne sytuacje, które do tej pory widzieliśmy, doprowadziły do brutalnego końca. Cały zamysł przedstawienia filmu, niemalże dokumentalnego, może na początku trochę razić, ale wraz z postępującą akcją coraz mniej nam to przeszkadza. Ta prawdziwa końcówka, dzięki kontrastowi z animowaną częścią, robi ogromne wrażenie. Film jest bardzo przejmującym obrazem cierpienia i wojny, ale mimo to powinno się go obejrzeć. Zwłaszcza Izraelczycy powinni go obejrzeć i przestać opowiadać, że są jedynym narodem poszkodowanym na tym świecie.

Brak komentarzy: