Dlaczego i po co?

Stworzyłem tego bloga przede wszystkim dla siebie. Aby pisać o wszystkim na co mam ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie posiadam zbyt dużych umiejętności, ale właśnie tutaj będę próbował to zmienić.
Pewnego dnia dołączył do mnie mój kumpel, i od tamtej pory razem "tworzymy".

poniedziałek, 2 marca 2009

Saga o Potworze z Bagien #1

W roku 2007, przy okazji drugiej serii Obrazów Grozy, Egmont wydał jeden z najważniejszych komiksowych horrorów. Stworzony, przez Lena Wiena i Berniego Wrightsona, w 1972 roku potwór szybko popadł w niełaskę czytelników. Dopiero w 1983 roku, gdy Alan Moore przejął rolę scenarzysty, historia zaczęła się podobać i stała się prawdziwą legendą. I w tym albumie mamy przypomnienie tamtego dokonania.

Gdy czytałem go poprzednim razem, jakiś rok temu, zupełnie nie wiedziałem czym się w nim zachwycać. Teraz postanowiłem wrócić do niego. Niestety nie czułem w nim tego, przełomowego podejścia do historii grozy, co czytelnicy 30 lat wcześniej. Dziś już nie straszą nas żadne potwory, wybuchy radioaktywne, broń biologiczna lub szatan. To wszystko, w większej dawce, ma się na co dzień w telewizorni. Mimo to tym razem dużo bardziej mi się podobało czytanie "Sagi o Potworze z Bagien".

Komiks zaczyna się od nowego określenia tytułowego stwora. Okazało się, że nie jest tym czym do tej pory myślało. Tak jakby Superman dowiedział się, że jego moc nie jest naturalną zdolnością mieszkańca Kryptonu, a jedynie powikłaniami po kąpieli w oborniku u dziadków na farmie za młodu. Wciąż ma swoje moce, ale wszystkie dotychczasowe próby odkrycia prawdy i powrotu do normalności, stały się bezcelowe. Swamp Thing rezygnuje z takiej egzystencji i poddaje się. Jednakże są na świecie ludzie, którym zależy na nim (niekoniecznie tylko na człowieku, którym kiedyś ponoć był). Widzimy jak walczy ze złem dla dobra ludzkości (tam gdzie Liga Sprawiedliwych nie jest w stanie pomóc), i osób mu kiedyś bardzo bliskich. To wszystko sprawia że ma jeszcze większe kłopoty z pogodzeniem się czym się stał. Mimo tego, ze nie ma już nadziei postanawia trwać i bronić ludzi, wykorzystując posiadaną moc!


Album składa się z 2 opowieści. Jak już wspomniałem, na początku dostajemy nową genezę Potwora. Po postrzeleniu, znajduje się on w rękach pewnej organizacji, której zależy na badaniach Aleca Hollanda (Potwora z Bagien). Do tego celu zostaje wynajęty Floronic Man, jeden z wielu złych bohaterów w świecie DC. Ten odkrywa mroczną prawdę o Swamp Thingu, oraz wpada w trans szaleństwa, i wykorzystując swoje zdolności próbuje zabić wszystko na Ziemi. Druga historia skupia się na dziecięcych koszmarach. W zakładzie dla chorych dzieci, w którym zatrudnia się przyjaciółka Hollanda Abigail Arcane, te koszmary okazują się być prawdą. Jest to mroczna historia, w której sny łączą się z jawą.

Rysunki są charakterystyczna dla lat '80. Nie są to spektakularne malowidła, a doskonały kunszt, połączony z oryginalnymi i nieschematycznymi kadrami. Chociaż rysunki Potwora robią wrażenie! Kolory w tym wydaniu wydają się bardziej żywe, dzięki czemu Potwór z Bagien, aż płonie z zieleni. Tła są oszczędne, choć gdy trzeba ukazują przewagę natury nad kruchością człowieka. Ten tytuł może się wielu osobom nie spodobać, ze względu na pewną archaiczność opowiadania, ale każdy powinien się z nią zaznajomić i dopiero wtedy wyrobić sobie zdanie.

Brak komentarzy: